Dzisiaj w pracy będzie towarzyszył mi maleńki znaleziony krzyżyk (czytaj; "spotka mnie jakieś małe cierpienie"). Serce zalał pokój i miłość, a to sprawi, że do pacjentów popłynie wiele rad duchowych;

  • nie można dobrze rządzić bez Boga, bo nie uda się uczynić prawdziwego dobra!
  • niech pani rzuci pracę u syna w rolnictwie, a na drzwiach pokoju napisze "Dom Starców”, bo pani pracą są teraz modlitwy!
  • trzeba prosić naszą Matkę o pokój, bo przez leki zapominamy, kto daje zdrowie!
  • zły wpuszcza panu obraz raju na ziemi...w obcym mieście po sprzedaniu gospodarstwa i opuszczeniu swojego miejsca na ziemi. W tej intencji trzeba dać na Mszę św. bo krzyż na grobie ma być tutaj!
  • w momencie podjęcia decyzji pójścia do zakonu (17 lat) zły uderzył z całej siły! Stąd rozterka, poczucie osamotnienia z szukaniem zakonu świeckiego...

    Przybył też starający się do zakonu Marianów, któremu wypełniam świadectwo zdrowia. Jakże chciałbym porozmawiać z nim, ale wciąż trwał nawał chorych.

    Moje serce przenikała jasność, że są zawołani, którzy mają prowadzić innych, a podczas późniejszej modlitwy miałem świadomość, że Pan Jezus jest w moim życiu wszystkim, a cała reszta tylko dodana.

   Na wizycie domowej trafiłem do upadającego gospodarstwa z pijaczkiem, którego 78-letnia matka - pochylona ze starosci - dźwigała wiadra. Powiedziałem jej, że przysłano mnie tutaj od naszej Matki, abym przekazał, że zły odciąga panią od modlitw i grzeszy pani pracą. Nasze serca zjednały się, wszystko rozumiała, kiwała głową z zadziwienia i zatrzymała się w zadumie.

    Na naszych oczach piękny kotek stawał na łapkach i "atakował” podwórkowego psa. Jakże zarazem cieszą proste sceny świata Stworzonego przez Boga.

   Z włączonego telewizora popłynie piosenka ze słowami, że „świat jest piękny, jeśli ktoś czeka na nas”. Moim domem jest Królestwo Boże, gdzie czeka na mnie Bóg Ojciec i „nic mi więcej nie potrzeba”...

   Na antenie radiowej - w wielkim niebezpieczeństwie - pracował młody mężczyzna. W późniejszej rozmowie doradziłem mu, aby prosił o ochronę i w wątpliwościach wołał; „Pod Twoją Obronę”, ponieważ demon - w dniu jego słabości - może zalać go poczuciem „odwagi” z lekceważeniem zagrożenia.

   Natomiast przy myjce samochodowej spotkałem męża porzuconego przez żonę alkoholiczkę, a już wcześniej pragnąłem podnieść go na duchu, bo ta rozbita rodzina bardzo cierpi.

   „Proszę przyjąć żonę, bo jest chora (nałóg), ale pragnie być z dziećmi, a dzieci z nią. W takich kłopotach demon podsuwa samobójstwo i wielu tak odchodzi. Trzeba prosić Matkę Bożą o pomoc, stale jej przebaczać, przecież ona bardzo cierpi. Pan dostał próbę, wszystko stanie się jasne, gdy zabiorą ciało. Niech pan to przemyśli, ponieważ mówię od Boga Ojca”.

    Nagle zrozumiałem, że jest to intencja modlitewna tego dnia. Napłynęły sytuacje ekstremalne na świecie...w tym ludobójstwo podczas wojny domowej w byłej Jugosławii. Ilu wówczas traci ufność Bożą. Zacząłem wołać w mojej modlitwie; „Jezu mój! Przecież powołałeś wówczas słabych, nie rozumieli, zasypiali zamiast czuwać, zapierali się i zdradzali...teraz jest tak samo! Przyjmij w Swoim Sercu tracących ufność Bożą.” 

    W telewizyjnej redakcji katolickiej członkowie wspólnoty mówili o ufności Dzieci Bożych, które cieszą zwykłe rzeczy, bo wszystko jest wielkim cudem stworzenia! Tam też narkoman zaczął cieszyć się wiosną i normalnymi widokami.

    Dzisiaj, gdy przepisuję tę intencję (grudzień 2019) syn b. premier ks. Tymoteusz Szydło zrzuca sutannę…

                                                                                                                         APeeL