Radość z postu i życia dla Pana aż zawołałem; „jak dobrze z Tobą, Jezu...jak dobrze”! Tego nie wyrazisz żadnym językiem, bo musisz przeżyć to sam. Zauważyłem, że nasze modlitwy (rozmowy z Bogiem) powinny być indywidualne, bo każdy z nas jest inny.

   Przeraziła mnie myśl o powrocie do pracy, gdzie nawał chorych, brak czasu, ludzkie żołądki, palce i głowy z utratą mojej czystości, ale pojawiło się pocieszenie, że ktoś potrzebuje mojej pomocy.

    Idę do Domu Pana, na Mszę św. oazową, a serce zalał wielki smutek: "Ojcze! Ojcze! Matko. Panie Jezu. Och, jakże pragnę oddać Wam swego syna. Matko, przecież to jeszcze plastelina, a ja i Ty wiemy o tym...wszystko można z niego zrobić!"

   W tym stanie zacząłem moją modlitwę w intencji osamotnionych w Jugosławii (wieczorem pokazano grupę odesłanych z Norwegii, teraz koczują w Polsce). Ból wprost przenikał serce aż szedłem z zamkniętymi oczami. W tym stanie pod kościołem usłyszałem pieśń o Panu Jezusie skrwawionym "na cały świat!"

   Serce chciało mi pęknąć aż zawołałem w duszy "Bądź pozdrowiony Panie Jezu". Tak doszedłem w mojej modlitwie do biczowania, a w kościele kapłan mówił o rozważaniu tej części Męki Pana Jezusa. Podczas przekazywania sobie znaku pokoju zauważyłem kobietę, której córka zamordowała swojego męża. Błyskawicznie przepłynęły obrazy zamordowanych:

- młodej kobiety (pacjentki), która zginęła z ręki swojego męża z powodu zdrady

- spalony w budynku, gdzie byłem pogotowiem

- wróciło ludobójstwo w b. Jugosławii oraz dzieciątek nienarodzonych (aborcja).

    W szatańskim zamieszaniu mam otworzyć "Dzienniczek" s. Faustynki; "Kiedy chciałam się usunąć od tych wewnętrznych natchnień. Bóg mi powiedział, że będzie żądał w dzień sądu ode mnie wielkiej liczby dusz."

    Zły chciał mnie odciągnąć od tego zdania Pana Jezusa i zasugerował "sprawy rachunków"...nawet chciałem spaść na ziemie. Ten atak był słuszny i dość skuteczny, ponieważ Pan wskazywał mi na moją odpowiedzialność!  Naprawdę przestraszyłem się, bo otrzymałem wielką łaskę (uczestnictwa w boju o dusze ludzkie) i czeka mnie rozliczenie! Wyższa świadomość to wyższa odpowiedzialność!

   Z serca wyrwał się krzyk; "Ojcze Najlepszy! Ojcze Dobry...Ojcze, którego Mądrości nikt nie pojmie. Ojcze, który widzisz cierpienie każdego swojego dziecka;

  • moje wcześniejsze odrzucenie Ciebie, Pana Jezusa i Matki

  • tych, co w ziemskich służbach, często dla dwóch panów

  • biedaka miotającego się w potrzasku

  • bogacza, któremu nie wyszedł interes.

    To nieskończoność, bo każdy cierpi tak samo chociaż my uważamy, że to nic takiego!

- Doktorze mają wszczepić mi rozrusznik...mówi młody człowiek.

- Niech pan czyta znaki od Ojca! Ciało to pojazd, który wymaga zainstalowania dodatkowego urządzenia, a Ojciec mówi uważaj- kieruj się ku Prawdziwemu Ciału i Prawdziwemu Życiu!

    W drodze do domu trafiłem na potrącenie dziecka z kolonii. Opiekunka odeszła, dziecko ciężko ranne. Musi teraz za to odpowiadać. Przez moje serce przepłynęła j a s n o ś ć: ja jestem opiekunem danej mi przez Ojca grupy ludzi. Nawet kapłan w dzisiejszej homilii wspominał o wysłańcach Boga.

    Ja jestem takim wysłańcem i mam opiekować się wybraną grupą ludzkich dusz. Moje serce napełniła wielka radość. Teraz chciałbym wszystkich obejmować, ponie­waż jesteśmy siostrami i braćmi. To może sprawić tylko Miłość Jezusowa, która napływa do nas w Eucharystii.

    Teraz na działce oglądam całą stronę zdjęć („Prorok") młodego mężczyzny na dworcu centralnym w W-wie, który w ręku ma krzyż i wizerunki Matki Bożej. Łzy zalały oczy, ponieważ widzę siebie w tej roli. Oto mam nagłośnienie (mikrofon) i w ruchliwych miejscach miast mówię o Matce, Panu Jezusie i Bogu Ojcu.

   W smutku odmawiałem koronkę do św. Ran i św. Krwi Pana Jezusa w intencji zaginionych, a później przez dwie godziny będzie płynęła droga krzyżowa w intencji moich prześladowców. Zły cały czas podsuwał to, co lubię (rozmyślania, marzenia, dyskusję w myślach, itd), aby przerwać uniesienie duchowe.

    Tak dotarłem do sceny obnażenia Pana Jezusa na Golgocie, a Pan dał mi odczucie Swego Serca. Prawie mdlałem podczas pompowania wody, bo działka wymagała podlania. Podczas słów Jezusa „Wykonało się" napłynęło pragnienie pojednania dzieci Jednego Ojca; chrześcijan i katolików z Żydami! Łzy zakręciły się w oczach.

    Późnym wieczorem oglądałem film o policjancie będącym w stałem dyspozycji...tak ma być ze mną w służbie Bogu Ojcu.

                                                                                                                                    APeeL