Oto zaległe świadectwo wiary...

11.03.1995(s)  ZA WIERNYCH WŁADZY LUDOWEJ…

     W śnie miałem kontakt z trójką wiernych władzy ludowej: nauczycielką, dyrektorką 0raz kierowcą - zomowcem. Zauważyli u mnie różaniec, a ja mówiłem do nich:

  •  zrozumiecie wszystko po śmierci
  •  och! mówi jak prawdziwy chrześcijanin!

     W mojej duszy popłynie modlitwa do Matki Najświętszej z prośbą "Matko! Obejmij moje serce i serca wszystkich grzeszników", a modlitwa popłynie w formie koronki. Jakże jest to piękne, a właśnie obudziłem się po 23 godzinach snu...w ciągu 36 godzin. Podziękowałem za to Panu Jezusowi oraz zawołałem: "Matko"! bądź ze mną!"

     Po wstaniu o 6:00 i odmówieniu modlitwy „Anioł Pański” wróciło rozważanie o rządzących w PRL-u z wczorajszym wystąpieniem prymasa Józefa Glempa i rzeczniczki rządu Jakubowskiej. Czerwoni wrócili na całego a za nimi większość zniewolonego narodu! Ich serca są pełne niechęci i nienawiści do Boga, wierzących oraz kościoła Pana Jezusa.

    Na Mszy świętej popłyną zawołania modlitewne kapłana oraz czytanie Słowa Bożego...

1. Mojżesz powiedział do ludu (Pwt 26,16-19): „Pan ci powiedział, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, strzegł Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu”.

    Tak, na narodzie wybranym ciążyła odpowiedzialność za pozostałych braci, bo większość kocha zniewolenie (kija i marchewkę). Napłynął obraz Belwederu z Mszą św. i przekazywaniem sobie znaku pokoju: pomiędzy Wałęsą i Wachowskim!

2. Psalmista zawołał (Ps 119,1-2.4-5.7-8): „Błogosławieni, których droga nieskalana, którzy postępują zgodnie z prawem Pańskim. Błogosławieni, którzy zachowują Jego upomnienia i szukają Go całym sercem.

3. Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Mt 5,43-48) zalecił: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (…) Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? (...) Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. Św. Hostia była w intencji tego dnia...

      W pogotowiu czekał mnie szatański horror aż do 12:30…

- okazało się, że w przychodni (na piętrze) nie będzie lekarza dyżurnego

- po przybyciu zastałem sprzątającą w pokoju lekarskim, po poprzedniku, co nigdy się nie zdarza, a jakiś chory mówi: „ja właśnie do pana”

- 4 razy próbowałem wypić kawę, a w końcu wypiłem chłodną

- wprowadzili „umierającą” z pogrzebu, która wyszła - po 10 minutach

- w czasie przyjmowania chorej personel trzaskał drzwiami

- wyjazd do „umierającego” młodzieniaszka, a przez radiotelefon zgłoszono, że zostawiłem wahadełko!

     Nawet dzisiaj śmieję się podczas przepisywania tego świadectwa wiary! Tutaj przekażę jak to badanie było pomocne w diagnostyce, bo była pokazywana nietolerancja leku oraz brak synergizmu przy pobieraniu kilku medykamentów. Mogłem także określić stan zdrowia danej osoby w stosunku do wieku, ponieważ wielu pacjentów zgłasza skargi typowe dla „przebiegu” ciała fizycznego. To łącznie z oceną lekarską pomagało w diagnostyce, bo ktoś może nie skarżyć się, a wygląda na chorego. Jednym słowem w takich wypadkach miałem większa czujność!  Ponadto zdrowi modlą się o zdrowie!

  Zważ, że ja wiedziałem, że jest to ewidentny atak Szatana! Na każdego ma coś innego, a u mnie jest to wykonywanie niebezpiecznego zawodu...można się potknąć i trafić do więzienia.

    W ataku Bestii nasze serce jest puste z niechęcią do Boga („winnego”, bo gdyby był ?) i naszej wiary. Wówczas niemożliwe są modlitwy, nawet śnił się brzydki różaniec! W tym czasie nie mogłem znaleźć żadnej audycji radiowej i telewizyjnej, ale trafiłem na; wywody seksuologa oraz psychologa społecznego wyjaśniającego powiązanie człowieka ze szczurem.

    Dodatkowo od Szatana kupiłem mleko w pobliskim sklepie...po którym dostałem burczenia w brzuchu i biegunki, a kolega właśnie zapraszał mnie do gry w karty (na forsę)!

     Później w telewizji spotkałem obraz kapłana z dziećmi, a Pan wprost powiedział do mnie: „zobacz jakie serca mają Moje dzieci”! Pomagało też wołanie o pomoc do Boga Ojca, ale ludzie nie korzystają z tej łaski, nawet wierzący, których jest garstka i to szczególnie wśród lekarzy!

     Z telewizora w pokoju lekarskim padnę też słowa piosenki: "On w każdym z ludzi pragnie żyć i samego Siebie dać!" Szatan - podobnie jak jego wysłannicy ("wierni władzy ludowej”) - nie lubi, gdy dokumentuje się jego działalność, bo  przecież jego nie ma! Nawet w tym momencie z piosenki popłynęły dwukrotnie słowa: "nie ma, nie ma"!  Wracaliśmy od "sztybika" (umierającym po alkoholu), a Krajewski śpiewał: "nie spoczniemy nim dojdziemy". Ja wiem, że to było także do mnie: mam wytrwać!

      Wcześniej mówiłem do personelu o szatanie, co wywoływało uśmiech, ale zaleciłem dyspozytorce, aby otworzyła „Prawdziwe życie w Bogu”..."na chybił trafił", gdzie były słowa:

     "Chcę, aby Moje dzieci zrozumiały, że ich dusze istnieją i że diabeł jest rzeczywistością (…) Szatan istnieje i dąży do tego, aby zgubić wasze dusze. Cierpię, widząc was uśpionych i nieświadomych jego istnienia! Przychodzę dać wam ostrzeżenie, znak, ale ilu z was będzie czytać to jako czarodziejskie baśnie? (…) Dlaczego tak się spieszycie, aby rzucić się do stóp Szatana”?!

     Dałem świadectwo wiary dyspozytorce, a serce zalał ból, ponieważ pomyślałem o tym: jak ona sobie radzi, na czym opiera się w swojej słabości. „Pani Jezu! Wspomóż ją, proszę”! Wierz mi, że ja sam byłem tym zadziwiony!

     O 15:00 podczas odmawiania koronki i początku mojej modlitwy przebłagalnej w intencji tego dnia...w jasności ujrzałem fałsz władzy wciąż „ludowej”! Przygotowywali się precyzyjnie w latach 80-tych...”do oddania władzy we własne ręce”! Nawet część swoich (20 %) internowali za ich zgodą. W tej grupie był Adam Michnik oraz Lech Wałęsa, teraz wielu z nich ma rozterki duchowe oraz wyrzuty sumienia, ale nie mogą z tym zerwać!

    Natomiast Lech Wałęsa uwierzył w siebie, nie widzi tego fałszu, nawet ma kapłana agenta, a jego wiara jest zewnętrzna. Łzy zakręciły się w oczach, a u mnie jest to znak prawdy. Nawet przez chwilkę żartowałem!

- Słucham! Pogotowie?

- Tu mówi Wałęsa…sczerwieniałem!

     "Boże mój, Boże, ile lat modlitw to wszystko wymaga". Dalej płynęły ateistyczny głupstwa...oto moda dla puszystych (wyzywająco głupia), a z włączonego radia padną słowa:

- Nie będziesz palił i pił, czy oddasz życie?

- Tak oddam, bo po co mi takie życie?

     Padłem na kolana do modlitwy, a dalej przepływały obrazy: "miernych, biernych, ale wiernych”. Pan sprawił, że równocześnie wołałem w intencji wczorajszej: „za moich oskarżycieli”. No cóż, zagrażam państwu bolszewickiemu czyli “demokratycznemu”.

    Po skończeniu potwierdzam, że nie wolno modlić się na siłę (ustnie), bo Bóg Ojciec nie potrzebuje tego. To tak jakbyś mówił do swojego ojca ziemskiego z książeczki. O dobrym odczycie intencji świadczy to, że płynie w uniesieniu duchowym (z głębi serca)!

    Wróciło smaczne śniadania (ryba) z moim zapytaniem do Pana Jezusa, jak żył tutaj? Jakby na ten czas z włączonego radia popłynęły wspomnienia Romana Brandstaettera (“Krąg Biblijny”), w których autor przebywał w miejscach pobytu Zbawiciela.

     Koledze wręczyłem artykuł red. Elżbiety Isakiewicz o Rzeczniku Praw Obywatelskich, a on powiedział, że to “pludra” (plotkara), po kaszubsku „klaperbaba”! Powiedziałem mu:" przyznaj się, że jesteś lewy, a podam ci rękę”.

      Na wyjeździe podczas odmawiania „św. Agonii” Pana Jezusa trafiłem do mojej pacjentki, jeszcze niedawno sprawnej, a dzisiaj ginącej po udarze ze złamaniem kręgosłupa. Jak wielka jest marność naszego ciała.

     Z włączonego telewizora popłynie świadectwo wiary opuszczonej przez męża, która mówiła o miłosierdziu, a ja uśmiechałem się do Pana Jezusa z Całunu, bo to było do mnie! Natomiast w radiu „Maryja” będzie mowa o o zaniku wiary.  Jeszcze zerwano na wyjazd do chłopca z zapaleniem gardła, a ja właśnie miałem przy sobie ampicylinę. Tam był obraz Rodziny Bożej z twarzą Matki podobnej do siostry chorego. 

    Jakby na potwierdzenie ww. intencji trafiłem do ośrodka wypoczynkowego „władzy ludowej”! Na koniec tego dnia, tuż przed północą z „Prawdziwego życia w Bogu” Pan Jezus pobłogosławił Vassulę Ryden, a ja zrozumiałem, że teraz było to dla mnie...

                                                                                                                                                                               APeeL