Od wczorajszego wieczora stwierdziłem, że na stronie internetowej pojawił się komunikat o błędzie, nie mogłem dawać zapisów. Ja wiem, że będą na mnie napadać, a zarazem mam ufność w Opatrzności Bożej! Nawet nie zdziwiłem się krzywdą, która zarazem jest próbą zawierzenia Bogu Ojcu (podobnie było z prorokiem we wczorajszych zawołaniach).
Schodził czas na szukaniu pomocy w naprawie, a miałem nadzieję, że jest to sprawa prosta, a jak się okaże strona została zhakowana. Pojawia się wówczas wielka liczba 404 z ostrzeżeniem o błędzie użytkownika. To zarazem potwierdziło odczyt wczorajszej intencji modlitewnej: za pragnących mojego upadku.
Czy możesz sobie wyobrazić jak będzie w Raju? Tam na pewno nie napada jeden na drugiego i nikt nie szczyci się z czynionego zła! Nie uda się zbudowanie tego na naszym zesłaniu, ponieważ szefem „Obozu Ziemia” jest Szatan, który nienawidzi nas i chce śmierci wiecznej naszych dusz! On wie, ze jest Królestwo Boże i chce przeszkodzić nam w powrocie!
Na Mszy św. porannej padną słowa czytań…
1. Pan ostrzegał Izraelitów „przez wszystkich swoich proroków i wszystkich "widzących", mówiąc (2 Krl 17,5-8.13-15a.18): Zawróćcie z waszych dróg grzesznych i przestrzegajcie poleceń moich i postanowień moich, według całego Prawa, które nadałem waszym przodkom (…)”. Dzisiaj widzimy ich samowolę! W Izraelu nie ma Boga, a cały naród jest otoczony wrogami.
2. Psalmista wołał (Ps 60,3-5.12-14) „Daj nam pomoc przeciw nieprzyjacielowi, bo ludzkie wsparcie jest zawodne. Dokonamy w Bogu czynów pełnych mocy, a On podepcze naszych nieprzyjaciół”.
Eucharystia ułożyła się w łódź (ratunek), co pokazują obrazy Pana Jezusa idącego do łodzi Apostołów i płynącego z nimi podczas burzy.
Wołałem o pomoc do św. Józefa, którą otrzymałem, a zaspałbym na nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa o 17:30! Zbudziło mnie pragnienie, a zarazem zauważyłem, że jest to czas szykowania się (17.00). Zadziwiony, popłakałem się z wołaniem: „Ojcze! Jak odpłacę się za bezmiar otrzymywanych łask!
Zarazem wiedziałem, że jest to cierpienie dla Pana Jezusa, a nawet za Pana Jezusa, co potwierdziło wielokrotne zatrzymywanie wzroku na Stacji Drogi Krzyżowej: „Pan Jezus zdejmowany z Krzyża”. Pan przez to mówił: „zdejmujesz Mnie z krzyża” czyli przynosisz Mi ulgę w cierpieniu wołając za swoich krzywdzicieli i ofiarowując krzywdę na Moje ręce! To nazywamy uświęceniem cierpienia.
Później odmówię moją modlitwę przebłagalna (1.5 godziny towarzysząc w ruchu piłkarzom). Chwilami serce rozrywał ból, a łzy cisnęły się do oczu. Wprost czułem obecność Boga Ojca, gdy towarzyszyłem Zbawicielowi od Getsemani do Golgoty. Lubię „wołać” w sercu, a nawet mówić półszeptem na wolnej przestrzeni, pod otwartym niebem. Nie przypuszczałem, że ta próba cierpienia wywoła tak wielkie uniesienie duchowe i radość, że mogę wrócić do rozgłaszania na świat moich dowodów na Prawdę jaka jest w kościele katolickim
Zdziwisz się, ale te kłopoty sprawiły wielką radość i słodycz duchową z dziękczynieniem Bogu Ojcu! Przekazuję to poszukującym z zaleceniem, aby w potrzebie kierować się wpierw do Boga Ojca....
APeeL
Aktualnie przepisano...
02.03.1995(c). ZA ODDAJĄCYCH SWOJE SERCE PANU JEZUSOWI...
Przepisuje tę intencję (21.06.2026 r.) tuż po powrocie z nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa z późniejszą Mszą św.! Tak łączą się te odległe dni. Wówczas miałem ukazane co, oznacza Serce Pana Jezusa. Nie ma w nim chęci odwetu za doznane krzywdy, w takim sercu nie ma odwetu, nienawiści, pustki i niechęci wszystkiego na tym łez padole. Zważ na wszystkie dzielące podziały na świecie: rasy, języki, kraje, partie, kościoły, zwyczaje i mody...to nie ma końca.
Na szczycie Serca Pana Jezusa jest wszechogarniająca Miłość Boża. Musisz zaznać tego, bo jest to nieprzekazywalne. Jakby na znak pomogłem Ukraińcowi z kolką nerkową. W oczekiwaniu na Mszę św. poranną zatrzymałem się przed wizerunkiem św. Jana Chrzciciela, który za swojego życia nic nie miał! Łzy zalało oczy podczas zapisywania tego świadectwa wiary.
Na początku nabożeństwa poprosiłem o jego ochronę i prowadzenie, aby moje serce odrzuciło chciwość. Nagle, w tym momencie moje serce zalała tęsknota za Panem Jezusem, za Jego Sercem. Nie wyjaśnię tego cierpienia duchowego spowodowanego tęsknią rozłąką ze za Synem Bożym. Kapłan w tym czasie powiedział że Pan Jezus właśnie dla mnie przyjął krzyż i za mnie oddał swoje życie! W czytaniach popłyną słowa…
1. Mojżesza do ludu (Pwt 30,15-20): „Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy (...), a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił (…)”. Te słowa są aktualne dotychczas…
2. Psalmista zawołał (Ps 1,1-4.6): „Błogosławiony, kto zaufał Panu (…) który nie idzie za radą występnych (…) lecz w prawie Pańskim upodobał sobie i rozmyśla nad nim dniem i nocą”.
3. Pan Jezus błagał (Mt 4,17): „Nawracajcie się, bliskie jest Królestwo niebieskie”, a w Ewangelii (Łk 9,22-25) zalecił : „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! (...) Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie”? Jakże sam pragnę oddać Panu Jezusowi swoje serce.
Podczas Eucharystii w błyskach przepłyną różne obrazy...szczególnie matki kapłana, która oddała jemu serce, a teraz on oddał swoje Panu Jezusowi.
W pracy był nawał, a tu próba z nieba! Prosiłem o twardość w wydawaniu zwolnień, a tu obca i biedna i pełne lęku rolniczka z wielodzietnej rodziny zmartwiona synem w wojsku. Wszystko potrzebne do jego zwolnienia opisałem i wydałem zwolnienie. Poprosiłem, aby przekazała swoje lęki na ręce Matki Bożej.
Dziwne, bo cały czas z radia płynęły piękne melodie miłosne: "Serce to najpiękniejsze słowo świata, serce w życiu najcudowniejszy skarb". Jakby na ten czas przybyła umęczona wdowa, której zaleciłem, aby uświęciła swoje cierpienie. To wymaga Sakramentu Pojednania z przekazaniem wszystkiego na ręce Matki Pana Jezusa. Z prośbą o prowadzenie.
Łzy zalały oczy, ponieważ napłynęło poczucie obecności Serca Pana Jezusa. Ja dzisiaj pracuję dla Niego bezinteresownie. Dalej trwał nawał, a dodatkowo mam dyżur w pogotowiu od 15:00. Na ten czas z „Prawdziwego życia w Bogu” (str. 297) popłynęły słowa Pana Jezusa, który powiedział do mnie: „Zaczerpnij z Mojego Serca (...) czerp z Mojego Serca, a zrozumiesz mój mały’.
W pokoju lekarza dyżurnego padłem na kolana odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego...w intencji tego dnia. Po godzinie snu napłynęła radość z pracy i pokoju w sercu.
Później, podczas mojej modlitwy przebłagalnej zgasiłem światło, a lampa zewnętrzna oświetlała twarz Jezusa Miłosiernego i z Całunu. Jakże piękny był ten dzień w prowadzeniu przez Pana Jezusa! Z drugiej strony Szatan zalewał mnie obrazami zaprzedanych poganom, walką polityczną z tymi, którzy swoje serca oddali rządzącym, zdrajcom naszego narodu.
Przesunęli się też moi prześladowcy, a to duża próba, ponieważ miałem niechęć do tych dzieci Bożych, które Pan kocha bardziej ode mnie! Nagle przywieziono dziadka z obrzękiem płuc, ratujemy umierającego, a w tym czasie „patrzy” na mnie Matka Boża z Sercem w koronie ("zatrzymany wzrok z obrazka). Pędziliśmy karetką, a ja prosiłem o pomoc w dowiezieniu umierającego do szpitala.
W ręku znajdzie się "Echo Medjugorie", gdzie będzie orędzie Matki Bożej z dnia 25 listopada 1994 roku ze słowami: "Jestem waszą Matką i pragnę, aby wasze serca były podobne do Mojego Serca. Przybliżcie się do Mojego Niepokalanego Serca, a odkryjecie Boga".
Jakby na zakończenie tego dnia padną słowa z „Prawdziwego życia w Bogu”: „Ja, wasz Bóg (...) przychodzę do was ofiarować wam Moje Serce! Weźcie Je, Ono całe do was należy (...) Słuchajcie tego Serca (…) które was kocha i szuka, by dać wam życie”. Czytanie zakończyłem na słowach Pana: "Andrzeju, nie pracuj już więcej". Podziękowałem jeszcze raz i wtuliłem się w poduszkę.
APeeL