Po wstaniu wołałem do Boga Ojca, jak małe dziecko: "Tato! Tatusiu"! Wszystko się składało, bo w krótkim czasie przed Mszą św. poranną: przygotowałem zapis wczorajszej intencji modlitewnej, wykąpałem się z umyciem głowy oraz rutynowym wypiciem kawy, pobraniem leków oraz uzupełnieniem uzębienia. Wyszedłem dokładnie na czas i miałem 5 minut na przejazd do kościoła, a przede mną drogę otwierały zielone światła.
Taki przebieg tego czasu od razu wskazał na ww. intencję! Większość uważa, że Bóg Ojciec pomaga nam tylko w naszych nieszczęściach, zagrożeniu życia i chorobach lub innych ciężkich sytuacjach z naszej codzienności!
To duży błąd, który jest pokazany na dobrym ojcu ziemskim, zatroskanym o swoje dzieci. Wcześniej wie, co każdemu jest potrzebne i ma przyjemność w opiekowaniu się z oczekiwaniem na nasze prośby. Nawet poprawi czapkę na głowie dziecka. Zarazem jest to próba dziecięcego zawierzenia!
To wszystko jest bardzo proste, w światłości niewidzialnej. Jako lekarz muszę stwierdzić, że ludzi proszą tylko o zdrowie, nawet zdrowi. Mogę powiedzieć, że Boga boli od tego głowa. Zawołaj do Boga Ojca i proś o prowadzenie w naszej codzienności! Nigdzie nie otrzymasz takiej rady, bo święci piszą dla świętych, a ludzie zatroskani o swoje sprawy szukają pomocy u innych, którzy mają dość swoich kłopotów!
Każdy zna złe decyzje innych, a nawet swoje. Jest to wynik działania według woli własnej, a przecież nie znamy nawet tego, co będzie za godzinę. Facet postawił przy Lewiatanie budkę z lodami, a u nas mamy lodziarnię z kolejkami po świeże lody. W krótkim czasie zamienił lody na sprzedaż ekskluzywnych lampek nagrobnych (50 - 100 zł)...zamknął interes zostawiając telefon dla będących w nagłej potrzebie.
Za „jego przewodem” inny otworzył kwiatomat...niedługo go wyłączy, bo prąd jest drogi, a kwiaty więdną! Za grosze kupisz takie w Biedronce, a nawet w dniu matki nie poszły! U nich jest też groszowe pieczywo, a jakiś piekarz obok otworzył ładną budkę z pieczywem. Nikt tam nie skręcał...zamknął po trzech dniach. Pomyśl o kosztach tego zamachu z uzyskaniem zezwolenia włącznie. Przenieś to na działania „wielkich” tego świata...prowadzonych przez wysłanników Szatana, który pragnienie naszej zagłady, co możesz ujrzeć w trwającej już Apokalipsie.
Wolna sobota, a na Mszy świętej o 7.15 - z późniejszym nabożeństwem do Najświętszego Serca Pana Jezusa – było około 30 osób! A to tak obdarowane miasto, raj na ziemi.
Zadziwiony zostałem dzisiejsze Ewangelii (Mt 6,24-34) ze słowami Zbawiciela...
„Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. (…) Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. (…) Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? (...) Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. (…) Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro (...) Dosyć ma dzień swojej biedy”.
Podczas konsekracji trwało wielkie uniesienie duchowe, musiałem zamknąć oczy i wzdychać! Nasze ciało jest zbyt słabe na takie przeżycia i co kawałek zasypiałem na kilka sekund. Tak właśnie potrafię wracać do rzeczywistości! Święta Hostia ułożyła się w postać laurki i zamieniła w węzełek dla pracującego na poletku Pana Boga!
Przekazuję te doświadczenia, bo nie wolno mi światła schować pod korcem, zatrzymać przekazów dla siebie tak jak nasz kapłan, który mówi wstrząsające kazania, a nie rejestruje ich...także dla innych kapłanów! Tacy już jesteśmy, nie pomnażamy naszych łask.
Dodam jeszcze, że na szczycie wszystkich darów Boga Ojca jest Msza św. z Duchowym Ciałem Pana Jezusa w Eucharystii! To Cud Ostatni i żadnego większego już nie będzie. Cóż więcej może dać nam tutaj Stwórca Wszechrzeczy?
APeeL