Dzień Miłosierdzia Bożego

       Wyszedłem na mecz piłkarzy o 11.15, aby odmówić modlitwę z wczorajszej intencji, ale nagle zostałem zauroczony tym światem. Nie chodziło o cud stworzenia wszystkiego przez Boga Ojca, ale o ludzką miłość do tego zesłania. Nagle zrozumiałem, że to także jest wynikiem Mądrości Boga Ojca, ponieważ zapobiega samobójstwom.

      Na samym dole jest to przywiązanie – szczególnie przez ludzi starych – do swojego miejsca na ziemi. Musimy zarazem ujrzeć nieprzypadkowość naszego pobytu właśnie w tym miejscu. Na tym tle można zrozumieć wielkie cierpienia ludzi przesiedlanych lub przeganianych (aktualna wojna na Ukrainie).

     U nas jest to próba budowania Centralnego Portu Komunikacyjnego, a to wg mnie od początku była megalomania, co potwierdza obecna wojna hybrydowa. Jak można podejmować tak poważną decyzję bez wołania do Boga Ojca. Nie mamy najmniejszych danych, co będzie jutro, a tu dalekosiężne plany wywłaszczeń (obecnie „dobrowolnych”). Przez sekundę wyobraź sobie serca ludzi, którzy pokochali swoje miejsca na ziemi...otrzymane od Boga Ojca.

      Jednak głównym momentem przeważającym w odczycie ww. intencji był obraz Izraelitów wyprowadzonych przez Boga Ojca z Egiptu, którzy buntowali się na pustyni wspominając, że w Egipcie mieli wszystko potrzebne do przeżycia. Na ten moment spotkałem matkę z dwoma rozbrykanymi synkami w wieku około 5 lat. Nawet powiedziałem, że tacy mają dobrze, bo o nic się nie martwią i nie obchodzi ich Apokalipsa!

      Tak poznałem intencję do mojej 1.5 godzinnej modlitwy w ruchu, który jest mi bardzo potrzebny. To zarazem sprawiło, że napłynęło Królestwo Boże. Na ww. wymienionych zdarzeniach można zrozumieć, co oznacza nasze wygnanie oraz łaska powrotu do ojczyzny wiecznej szczęśliwości!

      Zawodnicy szykowali się do boju, a ja z serca wołałem: «Tatusiu! Dziękuję Ci za wszystko i przepraszam za moje podłe życie. Jak wytrzymałeś ze mną?! Dziękuję za prowadzenie ku świętości, bo inaczej nie można trafić do Nieba.

     Ojcze! Ofiaruję Ci mój codzienny wysiłek w dawaniu świadectwa naszej wierze. Jak wielkim darem jest zawierzenie Tobie (Abraham miał syna z 90-letnią żoną)! Dla Ciebie Ojcze nie ma nic niemożliwego, a ja jestem tego dowodem. Gdzie trafiłbym tuż po śmierci?! Podtrzymuj mnie Ojcze, bo mam jeszcze wiele pracy, a szkoda, aby przepadły owoce mojego wysiłku, które poznam po śmierci». Zawsze dziękuję Bogu Ojcu - za wszystko poprzez s. Faustynę, a dzisiaj dziękowałem dodatkowo - za ukazywane mi tajemnice. 

     Podczas przepisywania moich świadectw sam jestem zadziwiony, a radość sprawi uratowanie nawet jednego poszukującego Prawdy! Tacy nie mają gdzie zaczerpnąć wiedzy o naszej wierze, jedynie prawdziwej! Przecież nie sięgną po pisma Augustyna, Hieronima, a nawet Jana Pawła II. 

       Dzisiaj trafiliśmy z żoną na nietypową Mszę św. o 15.00 z późniejszą koronką do Miłosierdzia Bożego. W Ewangelii (J 20,19-31) Pan Jezus przybył do Apostołów, mimo zamkniętych drzwi i rzekł do nich: „Pokój wam”! To powtórzy się i to w obecności niewiernego Tomasza! Pan pokaże mu swoje rany w dłoniach i stopach oraz boku. Po namaszczeniu Duchem Świętym zostali posłani...”Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”.

     To trwa dotychczas, stąd zadziwienie ludzi normalnych, że grzesznik pragnie świętości. Przecież zdrowi nie potrzebują lekarza...

                                                                                                                           APeeL