Dzisiaj byłem wyjątkowo słaby. Jest to wynik wielu czynników: wiek, schorzenia, siedzący tryb życia (wielogodzinne przepisywanie świadectw wiary) oraz jazda samochodem. U mnie początkiem były trzy schorzenia:
– operacja zaćmy po której jest wiele ograniczeń dotyczących wysiłku z unikaniem dni słonecznych
– powtórna operacja przepukliny pachwinowej...też wymagająca unikania wysiłku
– na ten czas dodatkowo pojawiły się zaburzenia czynności serca z którymi nie mogłem sobie poradzić...mimo dobrego leku, który przedawkowałem (kłopot był w dawce), ponieważ potrzebuję 1.8 mg/dobę (tak wykazało wahadełko), a nie ma takiej dawki (1.25, 2.5, 5.0 oraz 10 mg). Po powrocie do prawidłowej dawki dalej nie wracała jego miarowość. Poprosiłem Boga Ojca o dotknięcie mojego serca i wszystko wróciło do normy, mimo że jest wiekowe i z wadą od 14-go roku życia!
– ponadto mam inwersją snu i czuwania, a jest to zamiana nawyków dziennych na nocne (podczas przepisywania dziennika potrzebuję ciszy)…
To wszystko sprawiło utratę zdolności do chodzenia z pragnieniem leżenia. Ja jestem świadomy tego, ale lepiej jest przejechać samochodem do kościoła i to w deszczu oraz zimna z wiatrem! Rano byłem na Mszy świętej, gdzie w czytaniach była…
1. Niezrozumiała relacja z widzenia proroka Ezechiela (Ez 47,1-9,12) o wodzie wypływającej ze świątyni…
2. Psalmista wołał (Ps 46,2-3.5-6.8-9): „Pan Bóg Zastępów jest dla nas obroną (…) najpewniejszą pomocą w trudnościach”. Taka jest prawda, ale garstka wiernych (!) prosi o cokolwiek w swoich kłopotach. Zważ, że ja wołałem jako lekarz.
Wcześniej w pracy widziałem działanie Deus ABBA...u mojej sąsiadki z bloku, młodej, sprawnej i szczupłej wystąpiły objawy szoku z obrazem sugerującym zawał serca! Z nieba napłynęło rozpoznanie, że ma ostry zator płuc (później wykryto w łydce zakrzep), co potwierdzono, pewnie dziwiąc się!
3. Pan Jezus w Ewangelii (J5,1-3a.5-16) uzdrowił sparaliżowanego od 30 lat mówiąc do niego: „Weź swoje łoże i chodź”.
Wieczorem, podczas adoracji Monstrancji odmówiłem wczorajszą modlitwę: za tych, którzy chwalą Pana za wybawienie. Cały czas byłem ledwie żywy, pragnąłem chwilki snu, bo czekało mnie towarzyszenie piłkarzom, gdzie w ruchu miałem wołać za bardzo słabych!
Na wolnej przestrzeni łatwo odczytuję intencje modlitewne, a ta była wyłożona, bo wcześniej pokazywano chorych z rozrusznikami serca (teraz są nowoczesne). Dobrze, że nie posłuchałem żony, aby pozostać, bo miałem wielką pokusę, która uniemożliwiłaby odczyt ww. intencji i wołanie w mojej modlitwie przebłagalnej.
Wcześniej nie miałem takich słabości, raczej było to poczucie zmęczenia po dyżurze, bezsenności i przepracowania na granicy śmierci! Teraz dochodzi do tego wiek, przekwitanie męskie, pogoda (szczególnie szkodliwy nadchodzący wyż zimny lub ciepły z wiatrem). W czasie modlitwy przepływały...
– choroby nowotworowe z leczeniem, szczególnie złośliwy szpiczak mnogi, białaczki, niejasne nowotwory z przerzutami wymagające chemioterapii
– ludzie po różnych wypadkach i operacjach, którzy nie mogą wrócić do swoich czynności, muszą się rehabilitować, a wielu trafia na renty
– czekający na przeszczepy szpiku, nerek i serca, a także ważnych narządów.
– chorzy na różne zespoły...najbardziej znany jest metaboliczny (otyłość, cukrzyca, dna, nadciśnienie tętnicze z miażdżycą naczyń)
– różne schorzenia wrodzone uniemożliwiające normalne życie
– ofiary głodu, braku wody, dobrej żywności i dostępu do słońca
– wszelkiej jakości uzależnienia (palenie tytoniu, alkoholizm i zażywanie narkotyków).
Podczas modlitwy przepływały obrazy chorych z którymi miałem do czynienia i nie sposób tego wymienić w krótkim świadectwie. Na szczycie wszystkich słabości napłynęły obrazy upadków Pana Jezusa podczas Drogi Krzyżowej…



Po wszystkim padłem w sen do 4.00 rano…
APeeL