Motto: Kościół Wesoły…
Wczoraj przeholowałem z moim pragnieniem ewangelizacji. Nie zrozumie tego normalny człowiek, ale przy tym cieszy się i rozpowiada wkoło o tym, co go spotkało. Przenieś to na moje szczęście...zawołanego przez Boga Ojca, który nagle dowiaduje się, że wszystko jest prawdziwe tylko w wierze katolickiej.
Tylko w niej możesz otrzymać świętą Hostię czyli Duchowe Ciało Pana Jezusa! To Cud Ostatni i żadnego większego już nie będzie. Cóż w takiej sytuacji może mnie zadziwić, zainteresować lub czego mogę pragnąć, gdy mam już przepustkę do Nieba, do naszej Prawdziwej Ojczyzny we wszechświecie.
Sam zobacz, co szukają „wielcy” tego świata, staruszkowie przed śmiercią, którzy dla błędnego celu życia mordują niewinnych ludzi. Tylko nie nudź o ekumenizmie, tolerancji religijnej przy jednoczesnym napadaniu na katolików...właśnie nauczycielka zerwała krzyż ze ściany i wrzuciła go – na oczach uczniów – do kosza. Dodaj do tego biskupa Niemca i Urbana...”pchających się na śmierć i to wieczną, bo duszy".
Wróćmy do wczoraj, bo udało się opracować sześć zaległych świadectw wiary. Po wszystkim z twardego snu - zbudził mnie dzwonek świadka Jehowy - pragnącego „ewangelizować”, ale żona go nie wpuściła. To zdarzenie sprawiło, że dokonałem zapisu wywołanej przez niego intencji modlitewnej...zeszło do 5:00.
Po godzinie snu, obudziła mnie żona (źle wcisnąłem budzik)! Zerwałem się całkiem rześki, wystarczyło 25 minut na wyjście do garażu z sercem pełnym dziękczynienia - Bogu Ojcu za pomoc - w moim pragnieniu ogłaszania Prawdy! Nawet popłakałem się wołając półgłosem o pobłogosławienie tego dnia mojego życia!
To uniesienie z płaczem powtórzyło się przy Stajence Betlejemskiej po zatrzymaniu wzroku na figurach trzech mędrców! Nawet chwyciłem twarz w dłonie, bo łzy leciały po twarzy. Na początku Mszy świętej podczas Wyznania naszej wiary serce zalała chęć wysławiania Boga Ojca za wszystkie czynione cuda.
Od Ołtarza popłynęły czytania…
1. Proroka Izajasza (Iz 60,1-6) o Panu Jezusie, ale jakby do mnie i podobnych: „Powstań! Świeć, bo przyszło twe światło i chwała Pańska rozbłyska nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan, i Jego chwała jawi się nad tobą”.
2. Psalmista będzie prosił Boga Ojca (Ps 72,1-2.7-8.10-13), aby król rządził sprawiedliwie „Twoim ludem i ubogimi według prawa”.
3. Św. Paweł ujawnił otrzymanie od Boga łaski „danej mi dla was (…) Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach (…)”. , że ta łaska spadła na ludzkość, a nie tylko na ich, wybranych przez Stwórcę!.
4. W Ewangelii (Mt 2,1-12) był znany przekaz o przybyciu Mędrców do Jerozolimy z ich rozpytywaniem: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? (…) Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima”. Perfidnie zalecił, aby Dzieciątko odnaleźli i mu donieśli, bo sam chce pójść tam i „oddać Mu pokłon (…) Oni weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz (...)”...
Dzisiaj w liście pasterskim były słowa do mnie o ewangelizujących i głoszących chwałę Boga Ojca, misjonarzy powołanych przez Boga Ojca. Tam padło zapytanie do mających łaskę: „na co czekasz? idź i głoś”! Niestety są tacy jak ja, który nie głoszą Prawdy. Kiedyś odnalazł mnie podobny, też od 30 lat uczestniczący w Mszach św. których nawet nie ofiarował w jakiejś intencji. Zaleciłem, aby wszystkie hurtem przekazał na św. Ręce Matki Pana Jezusa...
Nowy proboszcz, który jest zwolennikiem kościoła wesołego zawsze żartuje...na zakończenie Misterium jakim jest Msza św.! Dwa razy za to otrzymał burzliwe oklaski! Dzisiaj rozbawił wiernych założeniem tekturowych koron na głowach z reklamami różnych firm. Powstała ogólna wesołość z jego dalszymi zaleceniami, aby ich nie zdejmować.
W tym czasie zjednani z Duchowym Ciałem Pana Jezus pragną ciszy i błagalnych wołań do Boga Ojca! Ludzie mylą naszą wesołość z radością duchową, która nie ma nic wspólnego z kabaretem. Szatan dobre wie, że normalnym wiernym to się podoba i w ten sposób niszczy pokój i radość Bożą. Chodzi mu o to, aby radość ze stania się chwilowo świętym zamienić na śmiech z celnych żarcików sytuacyjnych. Zważ z czym mają do czynienia wezwani i posłani? Nawet wyjaśniło się słowo ż a r t, które wyskoczyło podczas zapisu tej intencji głosem.
Nie wiem, co mam uczynić, popłakałem się przed nim po jednym z jego pierwszych występów, ale to nie wystarczyło. Chyba dam na Mszę św. w jego intencji, aby nie żartował.
APeeL
Aktualnie przepisano...
31.12.1996(w) ZA PRAGNĄCYCH SWOJEJ NAPRAWY…
Po drodze na Mszę św. przed dyżurem w pogotowiu - w oknie zakładu fotograficznego - wzrok przykuły zdjęcia dzieci. Pomyślałem, że szukający drogi do życia wiecznego i świętości powinniśmy stać się jak dzieci. Nawet mówił o tym Pan Jezus: „jeżeli nie staniecie się jak dzieci nie wejdziecie do Królestwa Bożego”. Poprosiłem Boga Ojca o opiekę nad moją rodziną.
To były sekundowe błyski i to w porannej słabości, która po zjednaniu z Panem Jezusem w Eucharystii sprawia moc duszy i ciała fizycznego. W tym czasie przepraszałem za moje bezeceństwa…nawet przypomniał się kierownik pogotowia, który stwierdził, że jestem oszustem karcianym. Potwierdziłem to i powiedziałem, że „od tego momentu przechodzimy na ty”. Zarazem spotkanej pani życzyłem, aby "Ojciec Najświętszy pobłogosławił ją”…
Od Ołtarza św. popłynęły czytania...
1. Świętego Jana (1J 2,18-21): Dzieci, jest już ostatnia godzina (…) oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów (…) nie wszyscy są naszego ducha (…) żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi”.
2. Natomiast psalmista wołał ode mnie (Ps 96,1-2.11-13), abyśmy śpiewali Bogu na wszelkie możliwe sposoby i grali na różnych instrumentach. Tak jak chwali Go szum morza i krzyk mew, szumiące drzewa w lasach oraz wszystko, co rośnie na polach. Przypomniało się moje wołanie wskazujące na korzonki. To dziwne, bo z czarnej ziemi ii nawozu rośnie nasz chleb codzienny, zarazem cud stworzenia, bo nigdy się nie znudzi oraz piękne róże dla Matki Najświętszej. Popłakałem się, musiałem przerwać ten pean, bo łzy płynęły po twarzy.
Po Eucharystii padłem na kolana wołając ze słodyczą w duszy i ustach: "Tato! Ojcze! Przyjmij to nabożeństwo w intencji tego dnia”. Napłynęła zarazem bliskość Ojca Najświętszego! Nie można opisać tego poczucia, które rozumie matka mająca małe dziecko.
Wezwano wcześniej na dyżur w pogotowiu, a ja trwałem w ekstazie z poczuciem bycia dzieckiem Boga Ojca. Już na początku trafił się daleki wyjazd na którym przejeżdżaliśmy obok mojego krzyża. W tym czasie wróciła dyskusja telewizyjna Jerzego Urbana z Walendziakiem. Jakże ciągnie mnie do takich. Przecież Pan Jezus oddał za takich swoje życie, on potrzebuje naprawy.
Szukamy właściwej drogi do chorego, a kierowca zrobił kółko wokół krzyża we wsi, tak zmyliśmy drogę. Bogaty dom, ciepło, dziadek bliski odejścia - chyba nie rozpoznano u niego guza płuca prawego! Podczas obsłuchiwania...na nim trwała cisza. Zabraliśmy go do szpitala.
Na początku dyżuru demon kusił mnie do zmiany kolejki wyjazdowej...przebieg dyżuru byłby niezgodny z później odczytaną intencją, bo kolega jeździł z porodami...
W czasie wolnym personel pogotowiu żartował z naszego palacza, który skarżył się, że nie przydzielono mu łopaty. W dyrekcji odpowiedzieli mu, niech się cieszy, że ma pracę! W temacie aborcji większość była za zabijaniem. Natomiast ten prosty człowiek wie, że jest to zbrodnia. Nawet zapytał zwolenników zabijania: ile mają dzieci...dwójkę...w tym jedno weselne!
Jak się okaże w ramach dzisiejszej intencji próbowałem zreperować telewizor, szukałem odpowiedniej żarówki oraz pomogłem w pchaniu samochodu, aby go uruchomić…przepłynęły różne awarie, w tym elektryczności. W Krakowie, samochody po wypadku zablokowały tunel, mieli też awarie elektryczności. W ramach tej intencji naprawiałem też samochód...jakby na znak będę badał mechanika samochodowego.
Teraz pomagamy w kolce nerkowej z zatrzymaniem moczu, po zastrzyku musi jechać do szpitala, bo nie poradzimy. Natomiast babcia ma niedrożność przewodu pokarmowego („stawianiem się jelit”) z powodu zrostów po usunięciu pęcherzyka żółciowego z kamicą.
Natomiast na wyjeździe przejeżdżaliśmy obok wiejskiego kościoła z figurą Matki Bożej i trwającym właśnie nabożeństwem. Łzy zalały oczy, ponieważ w mojej modlitwie wypadła właśnie „święta Agonia Pana Jezusa" z ponownym poczucie bliskości Ojca Najświętszego! Później pędziliśmy do potrąconego przez samochód. Młody chłopak nic nie pamiętał, jego czaszka była zdeformowana, uszkodził sobie też udo. Ile nieszczęścia spadnie na jego rodzinę, dochodzenie z powodu wypadku, zagrożenie życia i koszty.
Ukoił sen, a wokół trwał bałagan z powodu zbliżającej się północy. Jakby z nieba, w tym czasie przejeżdżałem obok mojego bloku z figurą Matki Bożej Niepokalanej pod którą zapaliłem lampkę. Wezwano do anginy u niewiasty, ale w bloku ktoś wypalił nazwiska mieszkańców w domofonie.
Uciekłem do łóżka, ponieważ nie lubię oklepanych życzeń, natomiast dziękuję Bogu Ojcem Najświętszemu za ten dzień. Nagle zrozumiałem, że w życzeniach jest dobro, a wielu postanawia n a p r a w ę, która upada następnego dnia. Dyspozytorka od jutra nie będzie paliła, dołącz do tego narkomanów, które chwali Kora (Olga Sipowicz).
W głębokim śnie przywitałem Nowy Rok w jakimś towarzystwie, gdzie mówiłem o duszy i życiu prawdziwym. Przebudzony o 6:00 odmówiłem „Anioł Pański” z pragnieniem rozpoczęcia Nowego Roku z Bogiem Ojcem i Jego błogosławieństwem. Wielu pragnie się naprawić, ale jest to trudne bez pomocy nadprzyrodzonej…
APeeL