Nie planowałem Mszy świętej porannej, ponieważ dzisiaj pracuję od 7:00 do 18:00, ale o 5:30 wiedziałem, że mam być na spotkaniu z Panem Jezusem! Ile niebezpieczeństw niesie każdy dzień naszego życia. Martwisz się o jutro, a nie o życie prawdziwe! Podczas pośpiechu najechałem na brzeg znaków rozdzielających jezdnię! Ktoś uderzył w nocy w kierunkowskazy.

     Uwierz mi, bo mam codzienny kontakt z pacjentami o różnej duchowości, mało z nich martwi się o życie swojej duszy, która zostaje wyzwolona tuż po śmierci ciała!

        Naprawdę nędzny jest nasz byt z brakiem zawierzenia Stwórcy! Od Ołtarza św. popłyną czytania…

1. Apostoł Paweł zaleci miłość małżeńską (Ef 5,21-33): Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! Żony niechaj będą poddane swym mężom (…) Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje”.

2. Psalmista zawoła (Ps 128,1-5): „Szczęśliwy człowiek, który się boi Pana i chodzi Jego drogami”. To nie jest takie proste, ponieważ Szatan posuwa „dobro”, ale wszystko poznajemy po owocach!

3. Padną też słowa Pana Jezusa zadziwionego cudem stworzenia wszystkiego, a szczególnie tajemnic Królestwa Niebieskiego (M11,25) o którym będzie Ewangelia (Łk 13,18-21). Nam jest obecnie łatwo to zrozumieć...

      Po Eucharystii dziękowałem Panu Jezusowi za przybliżenie nam tego Królestwa. Dzisiaj muszę wytrwać, bo jest to ostatni dzień zastępstwa w pracy (dodatkowej oprócz mojej), a trwa zmiana pogody z niżu na wyż z wiatrem, który źle znoszę. Wówczas łapie mnie migrena, zawroty głowy, a nawet bóle wieńcowe. Faktycznie będzie nawał chorych, a dodatkowo podczas dyżuru zdarzają się wypadki, nagła śmierć w różnych sytuacjach...tak bardzo chwalona.

      Wyprostowałem dzisiaj choroby dwóch pacjentek. Jedna miała niby zakrzepy żylne, a to były zmiany skórne wymagające interwencji dermatologa. Druga miała nieodprowadzalną przepuklinę kresy białej po zabiegu operacyjnym...trafiła do chirurga. Z wdzięczności pocałowałem Matkę Bożą Pokoju. W czasie przerwy obiadowej zdrzemnąłem się na leżące lekarskiej, co bardzo lubię! Zarazem wiem, że Matka Zbawiciela zna nasze sprawy. Śmiertelne zmęczenie, wielu lekarzy umiera w takich sytuacjach.

       W domu padłem umęczony z wołaniem do Matki Bożej w sprawie syna. Poprosiłem o pocieszenie żony, a jasnowidz stwierdził, że syn żyje! To później nie sprawdzi się, ale ona miała nadzieję!

      Ten dzień zakończy się wysłuchanie piosenki "Izabell", a  to jej imię, tak właśnie pisane. Łzy zalało oczy. Przypomniało się czytanie o małżonkach i chrześcijańskim małżeństwie. To wywód św. Apostoła Pawła (Ef5, 21 - 33). Bliskość Matki Bożej Pokoju będzie trwała jeszcze jutro, a łzy ponownie zaleją oczy…

                                                                                                                                                                APeeL