Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

06.08.1988(s) Zapowiedź upadku wiary świętej...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 sierpień 1988
Odsłon: 1076

   W nocy czytałem Orędzie Pana Jezusa Chrystusa do kapłanów ks. Ottavio Micheliniego (1906-1979)...wszystko opublikował w czterech tomach. To była sprawdzająca się obecnie dramatyczna sytuacja Kościoła Świętego (opozycja wewnątrz, sekularyzacja (zeświecczenie) oraz dekadencja kleru (odstępstwo i zmarnienie).

    Do późna tapetowałem przedpokój słuchając homilii papieża. Na miejscu zegara żona powiesiła glinianą płaskorzeźbę św. Głowy Pana Jezusa, którą wykonała dla mnie pacjentka w Instytucie Reumatologii, gdzie specjalizowałem się w tej dziedzinie.

   Wyobraź sobie zdeformowane ręce przez reumatoidalne zapalenie stawów, które w ten sposób szerzyły wiarę. Zbawiciel bardzo pasował w miejscu zegara. Ten wizerunek zabiorę później do gabinetu lekarskiego, który przydzielono mi na stałe w przychodni.

   Wraz z odejściem zabrałem Pana, który towarzyszył mi przez te wszystkie laty w niesieniu pomocy chorym...

                                                                                                                                       APeeL

05.08.1988(pt) Pan Jezus i czas...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 sierpień 1988
Odsłon: 1373

    Urlop zawsze poświęcam pracom domowym...w tych dniach tapetowałem przedpokój słuchając homilii papieża. To był czas poszukiwania drogi do Boga, a tęsknotę mojej duszy wyrażały nieudolne wiersze.

„Boże mój i Ojcze!

Ty Jesteś początkiem wszystkiego...

Stwórcą rodziny ludzkiej.

Twoja Miłość sprawia, że:

- dłoń szuka dłoni, spojrzenie spojrzenia, a serce serca...

Trzeba tylko je otworzyć.”

    Na miejscu zegara żona powiesiła rzeźbę Chrystusa, którą podarował mi pacjent. Nie chciałem jej przyjąć, ponieważ nie podobała mi się, ale ona sprawiła, że później w Zakopanem kupiliśmy piękną, która towarzyszy nam dotychczas (27.08.2018).

    Pan Jezu ma wzniesione ręce do Nieba, a Jego długie ciało dzieli przepaska. To Boża prostota i piękno. Dołączyliśmy koronę cierniową. Tak tutaj pasuje...

„To twoje miejsce Panie!

Tu, gdzie był zegar, bo Ty i czas - to miara prawdziwa!"

                                                                                                           APeeL

04.08.1988(c) ZA DUSZE MOICH PACJENTÓW, KTÓRYCH ŹLE ZAŁATWIŁEM

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 sierpień 1988
Odsłon: 1341

    Tuż po północy czytałem zapiski księdza Don Ottavio Micheliniego o kontaktach z duszami, a dziedzina ta bardzo mnie interesuje. Postanowiłem ten dzień poświecić za dusze moich pacjentów, których źle załatwiłem...

1. Pogotowiem zostałem wezwany do „ataku serca” u młodego traktorzysty...jak się później okaże nadużywającego alkoholu. Na progu pokoiku przywitała mnie żona, a wzrok padł na dziecięce łóżeczko ze stojącym brzdącem.

   „Bóle serca” miały charakter korzeniowy po stronie lewej, które nie są rzadkością u ciężko pracujących w różnych temperaturach. Wśród leków zapisałem butapirazol, którego nie można łączyć z alkoholem. Zawsze informuję, że z tym lekiem nie można pić alkoholu. Na następnym dyżurze trafiłem na jego zgon! 

2. Pacjentowi z rakiem rozpadającej się żuchwy (zniszczenie policzka i kości) i okropnym zapachem w otoczeniu zleciłem lek złożony wg artykułu w "Wiadomościach Lekarskich" (o leczeniu paliatywnym).

   Tam była źle zalecona dawka skopolaminy. Nawet w aptece mieli dylemat, ale receptę niesłusznie zrealizowano. Nie było w tym wypadku mojej winy, a pacjent został wyzwolony z ciała.

3. Podczas zastępstwa ordynatora oddziału wewnętrznego trafił się pacjent z wielką dusznością astmatyczną. Pielęgniarka nie mogła wkuć się do żyły z eufiliną w kroplówce. Podaliśmy ten lek domięśniowo, a ona później podała bez mojej wiedzy kroplówkę z tym lekiem. Gdzie kończy się bezmyślność, brak wiedzy i głupota? Nawet o jego nagłą śmierć zapytał inny pacjent z sali.

4. Na dyżurze w pogotowiu trafiłem do starszego pacjenta, który nie mógł umrzeć z powodu krańcowej niewydolności oddechowej, a nie chciał jechać do szpitala. Nie wiem co mi się stało, że podałem mu podskórnie morfinę (pobudzony, bo powinien oddychać cały czas tlenem).

   Zawrócono nas, bo umarł, a ja miałem duszę na ramieniu. Na progu bardzo dziękowała mi jego żona, ponieważ wołała do Boga Ojca, aby zlitował się nad nim i zabrał go…

   Dzisiaj, gdy to przepisuję i edytuję (25.08.2018) poszedłem za nich i innych - o których nic nie wiem – na dodatkową Msze świętą…

                                                                                                                     APeeL

04.08.1998(w) ZA UDRĘCZONYCH I DUSZE TAKICH…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 sierpień 1988
Odsłon: 79

   Zerwałem się przed budzikiem pojechałem na Mszę świętą o 6:30, bo dzisiaj mam dyżur w pogotowiu. Od Ołtarza św. popłyną…

1. Słowa Pana skierowane do proroka Jeremiasza (Jr 30,1-2.12-15.18-22): „Dotkliwa jest twoja klęska, nieuleczalna twoja rana. Nikt się nie troszczy o twoją sprawę, nie ma lekarstwa, by cię uzdrowić. Wszyscy, co cię kochali, zapomnieli o tobie, nie szukają już ciebie, gdyż dotknąłem ciebie, tak jak się rani wroga, surową karą”. Dzisiaj, gdy to przepisuję (21.02.2026) wziąłem to do siebie, bo taka jest prawda. Tam też był wyrzut Boga Ojca do moich, a właściwie naszych grzechów, wówczas dotyczyło to narodu wybranego, którym obecnie jest nasza ojczyzna.

2. Psalmista wołał (Ps 102,16-23.29): „Lud wyzwolony niech wychwala Pana (…) Bo Pan (…) ukaże się w swym majestacie, przychyli się ku modlitwie opuszczonych i nie odrzuci ich modłów. (…) Należy to spisać dla przyszłych pokoleń (…)”...

      Bez dotknięcia przez Pana nie będziesz wiedział na czym polega nasze wyzwolenie, bo ja mogę być w więzieniu wyzwolony, a opisał to skazany na śmierć: „Za 5 godzin ujrzę Pana Jezusa”.

3. Natomiast w Ewangelii (Mt 14,22-36) Pan Jezus pokazał swoją moc krocząc po jeziorze...do łodzi z uczniami, których przestraszył jako zjawa. Nawet pozwolił Piotrowi, aby tak samo przybył do Niego. Topiącego się (próba) wyciągnął mówiąc: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?” Wówczas nie wiedziałem dlaczego popłakałem się przy tej relacji z działalności Pana Jezusa.

     Święto Hostia była w intencji tego dnia, a nie wiedziałem, co mnie czeka, a dzisiaj od 8:00 pracujemy z kolegą...przesuwali się chorzy...

- żona alkoholika, sprawa w sądzie, a ona idzie na pielgrzymkę (załatwiłem sprawę telefonicznie wydając zaświadczenie do sądu)

- typowa DNA, zapalenie palucha, chory dziwi się, bo nie rozpoznano tego w pogotowiu

- bardzo gorąco, wielu słabnie, a ja biorę poza kolejką babuszkę po osiemdziesiątce!

- sam biegałem spocony!

      Ilu na świecie jest udręczonych chorobami, brakiem pieniędzy, leków i samotnością. Z radia popłyną słowa o zdesperowanych rolnikach od których nie kupują zboża, w proteście blokują drogi - przejeżdżających na wczasy.

     Nie widać końca pracy, a jeszcze siedzą chorzy i to bez kart chorobowych. Przyjmuję, a dochodzą następni, jeden uparł się, siedzi, muszę go załatwić! W końcu zaparłem drzwi nogą, bo mam dyżur i może przyjść do mnie (w piwnicy). I tak  spóźniony wpadłem do pogotowia, a tam czekał chory z ostrą dyskopatią, przywieźli też dzieciątko ze zmiażdżoną stopą.

     Z telewizji popłyną relacje z blokady dróg, a „Gazeta wyborcza” donosi o matce, która traktorem przejechała 5-letniego synka. Sanitariusz, który ma ze mną jeździć też uderzył samochodem w synka, który na dwie minuty stał się nieżywy. Podczas chwilki wypoczynku siedziałem na ławce przed pogotowiem, gdzie zasnąłem ze zmęczenia, a po przejściu do łóżka byłem zrywany na krótkie wyjazdy, a to było dodatkowe udręczenie, bo na dalekim można zdrzemnąć się w karetce:

- do dziadka z przepukliną

- do niewidomej babci, która mieszka w psiej buzie! Nie może umrzeć, a jest ciężko chora. Na tę chwilkę pragnie piwa...chęć zgłasza także sanitariusz, ale nie mamy forsy!

- natomiast na wizycie u bogacza nie dali grosza…

    Podczas przejazdu mogła wpaść na nas śmierdząca ciężarówka z odpadami z których robią żelatynę! Dalej pragnąłem chwilki snu, ale zrywano do ambulatorium: do ukąszenia i złamania ręki…

     Z telewizji popłyną obrazy budynku zniszczonego wybuchem gazu (w RFN), obóz i zbiorowe mogiły w Kosowie, uszkodzonego z kręgosłupem po skoku do wody. Natomiast „Gazeta wyborcza” dała relację o wizji Piekła i Nieba. Bardzo pragnąłem modlitwy, ale nie znałem intencji, a to dodatkowe wielkie cierpienie, ponieważ nie mogę modlić się z serca.

     Wciąż płyną informacje o chorobach prezydenta Václava Havela wynikającymi z pobytów w komunistycznych więzieniach. Przepłyną udręczeni na całym świecie: od głodu i biedy poprzez ludobójstwo w b. Jugosławii, pokusy (właśnie składają się na alkohol), nieuleczalne choroby, samotność i bezdzietność, itd.!  To nie ma końca.

      Na ten czas trafiłem do młodej dziewczyny z ciężkimi omdleniami, których nie można zdiagnozować. Zabrałem ją do szpitala. Jeszcze rodzina w rozpaczy, przestraszeni po pogrzebie syna, który zmarł z powodu krwotoku w przewodzie pokarmowego (dzisiaj był pogrzeb). Napłynęły ofiary lekomanii (córka) oraz różnych nałogów.

    Północ! Ból i złość zalały serce, ale przeprosiłem Pana, aby przyjął ten dzień i moje modlitwy w tej intencji!

                                                                                                                                                           APeeL

03.08.1988(ś) Praca uświęcona...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 03 sierpień 1988
Odsłon: 1113

   Pada. Czuję się dziwnie, trwa niepokój, senność i osłabienie. Nie wiem co robić, nie mogę się skupić...tak czas zleciał do obiadu. Dzisiaj, gdy to przepisuję wiem, że tak jest podczas kuszenia przez Szatana. Zauważ to na sobie (zapamiętaj; niepokój i „nie wiem, co mam robić”).

    Przespałem się, a ok. 15.00 syn - z natchnienia Bożego - pokazał mi książkę o o. Pio z jego zdjęciami...dla dodania mi siły. Kiedyś uczyniłem to samo, gdy nie chciało mu się wstać do szkoły. Nawet przypomniał; „zrobiłeś to i od razu miałem siłę". Potwierdziłem, że o. Pio zawsze dokładał sam sobie pracę, modlitwy z przyjmowaniem różnych cierpień.

   Zerwałem się, szybko poszło przygotowania do tapetowania; usuwanie starej, szpachlowanie, malowanie sufitu i futryn, rozrobienie kleju z wysprzątaniem wszystkiego. Wiedz, że jestem najlepszym malarzem wśród lekarzy.

   Wyjaśniło się kuszenie Bestii, bo ten dzień poświęciłem za duszę brata ciotecznego, dwóch zmarłych sanitariuszy, staruszkę, która powiesiła się w moim domu rodzinnym (miałem wówczas 5 lat) oraz za duszę pana, którego określałem przodownikiem, ponieważ był pracowity, cichy, pokorny w sercu, dobry i uczynny. Wówczas nie wiedziałem, że jest to uświęcenie pracy i cierpienia...wielka ofiara dla dusz czyśćcowych. To wyjaśniło rozprazajace kuszenie...

                                                                                                                                     APeeL

  1. 02.08.1988(w) Moje straszenie czyśćcem okazała się słuszne
  2. 01.08.1988(p) Wierność w małym...
  3. 31.07.1988(n) Nie spełniło się moje pragnienie...
  4. 30.07.1988(s) Pan jest tak blisko nas...
  5. 29.07.1988(pt) Zwiastuny boju duchowego...
  6. 28.07.1988(c) Nic nad Boga...
  7. 27.07.1988 (ś) Na co czekasz...
  8. 26.07.1988(w) Bunt przeciw ojcu...
  9. 25.07.1988(p) Każdy zostanie rozliczony...
  10. 24.07.1988(n) Po wahaniu znalazłem się w kolejce do spowiedzi...

Strona 2491 z 2505

  • 2486
  • 2487
  • 2488
  • 2489
  • 2490
  • 2491
  • 2492
  • 2493
  • 2494
  • 2495

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 869

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?