Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

02.10.1988(n) Miłosierdzie Twe...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 październik 1988
Odsłon: 914

                                                              Miłosierdzie Twe wielkie, Panie!

Ono w powietrzu, morzu, pod ziemią

Tyś nad górą, ptakiem, nade mną...

    W Sercu Twym tysiąc płomeni wybucha, całe w złotej koronie

    Tyś nade mną, w mym sercu i we mnie...

Robak mały, co pełza, nie wie

Człowiek idzie i nie widzi

Ptak, co wysoko wzleci, opada...

    Tyś Panie we mnie, w robaku i w ptaku!

    Nic nie powiesz, a góra się kłania

    Złote berło z ręki wypada

    A na pięknie pojawia się plama...

Tyś nad górą, nad ptakiem, nade mną

Tyś w mym sercu

Tyś we mnie...

                                                                                                    APeeL

       

28.09.1988(ś) Nasza duchowość…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 28 wrzesień 1988
Odsłon: 1122

    Najważniejszym celem życia człowieka jest odnalezienie Boga i dążenie do Niego. Po to otrzymaliśmy rozum, którego w tym sensie nie mają zwierzęta przy różnych ich zdolnościach. Wielu ludziom wydaje się, że mają duży wpływ na przebieg swojego życia; niestety przypomina ono tylko płynięcie środkiem nurtu rzeki. Ten nurt sam nas niesie...

     Podział duchowości ludzi dążących do wielkości jest następujący;

Człowiek nieświadomy prosty nie ma poczucia grzechu i nie może w pełni odpowiadać za swój czyn; strzelanie do bezbronnej zwierzyny przez lunetę; ofiara nie ma szans, bo nie wyczuje człowieka ze znacznej odległości, to samo dotyczy gwałtu w myślach!

Człowiek świadomy nie czyni tego, jest ostrożny w słowach, a w myślach walczy z sobą...

Człowiek wielki duchowo, a zarazem ubogi w duchu, wie jak jest marny i pilnuje swoich myśli (ten grzech jest odbierany przez Boga, a piszę to jako telepata), bo tam zaczyna się zło...nie mówi nic złego, a nawet nie rzuca słów na wiatr. W czynach jest ś w i ę t y...

     Dzisiaj, gdy to przepisuję (13.02.2020) dobry podział naszej duchowości dał Richard Dawkins od „Boga urojonego”;

obojętni duchowo

agnostycy w dwie strony (chyba „tam coś jest” i chyba „tam nic nie ma”)

niewierzący aż do wiedzącego, że nie ma Boga (Richard Dawkins)

oraz wierzący aż do wiedzącego, że Bóg Jest (moja osoba)…

                                                                                                                                      APeeL

27.09.1988(w) Zaczynam kochać zwierzęta...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 27 wrzesień 1988
Odsłon: 998

   Przekopywałem działkę. Już dawno przestałem dzielić rośliny na pożyteczne i chwasty. Na drodze przekopu rosły żywe kwiaty - takie stawia się na grobach. Czułem, że robię coś złego. One żyły, a były zabijane. Coraz trudniej nawet w tych drobnych sprawach...

     Im bardziej poznaję ludzi tym bardziej cenię zwierzęta. U nich cechy dobre (wierność) lub złe (przebiegłość, krwiożerczość występują w postaci czystej) są "czyste". U zwierząt tresowanych widzimy działanie człowieka.

   Zwierzęta - w odróżnieniu od ludzi - nie znają Boga i tęsknoty do Niego. Im wystarcza prosta miłość. Tylko człowiek może być miłosierny, poświęcać siebie dla innych, współcierpieć, ratować, ponosić ofiary, ulepszać życie. Jego mądrość serca szuka tego co wielki dobre i twórcze.

    Pisząc to przypomniałem sobie w jaki sposób zabijałem nornice na działce prze 5-7 laty. Spaliny z motoroweru wprowadziłem do nory, usłyszałem pisk, na powietrze wyskoczyły dwa oszołomione i przepiękne żyjątka, które przydeptałem nogą! Dzisiaj wiem, że przykazanie "nie zabijaj" kojarzy się z zabijaniem wszelkiej życia. Ludzie mówią; „przecież nikogo nie zabiłem".

    Chodzi tylko o to, co napisałem wyżej - jeżeli uzyskasz świadomość wyższego rzędu nie wolno ci zabijać niczego. A karaluch, mysz i pająk? Pamiętaj nie wolno ci nic zabić. Jeżeli jesteś na poziomie przedszkolaka - przydepnięta stonka wydaje taki fajny trzask - nie odpowiadasz za taki czyn.

    Dzisiaj wiem, że nie wolno zabijać także żywych roślin. W tym roku na środku działki wyrósł piękny słonecznik, który miał około 15 średniej wielkości "kapeluszy". Największy był już zerwany. Podszedłem, aby go usunąć - w ramach porządkowania działki. Odebrałem "nie" - jestem w tym wyćwiczony. Podobnie było z przekopywaniem kwiatów, obcinaniem wierzchołków malin. Nie będę tego czynił, bo to wszystko żyje.                               

                                                                                                                 APeeL

24.09.1988 (s) ZA WRACAJĄCYCH DO BOGA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 wrzesień 1988
Odsłon: 1859

     Na początku nawrócenia zrozumiałem na czym polega relacja z Bogiem Ojcem. To tak jak prezydent lub dyrektor wielkiego zakładu...odpowiada, gdy piszemy do niego pismo. Tak też Bóg czeka na nasz sygnał i odbierze najmniejsze drgnienie otwartego serca. Trzeba tylko zawołać w miłosnym pragnieniu.

    Bóg odpowie na nasze rozpaczliwe wołanie lub miłosne zamyślenie. W ostatnim tchnieniu możesz uzyskać zbawienie; ”Panie przebacz”. Nie wiesz, gdzie jest Bóg, ale odnajdzie Go twoja myśl. Podobnie odnajduje mnie myśl mojego dziecka. To jest zrozumiałe dla wierzących, ale  trudne do przyjęcia przez ateistę. Wytłumaczę to na potwierdzonym zjawisku telepatii.

   Mózg jest centrum nadawczo-odbiorczym; wysyłamy i odbieramy sygnały (od ludzi i zwierząt). To pewnego rodzaju fala elektromagnetyczna. Ja należę do takich osób i nawet wykorzystywałem to grając w pokera. Sygnał (myśl) odszukuje natychmiast osobę do której jest kierowana. Odległość nie ma znaczenia. Ta energia jest przykra, gdy sygnał napływa do mnie w czyjejś potrzebie, krzywdzie lub  nieszczęściu; wywołuje  niepokój i ucisk w nadbrzuszu.

   Czekam na syna i wiem, kiedy wejdzie. Córka była w NRD, a sygnał od niej napłynął podczas jazdy karetką; wówczas mocowała się z pakowaniem plecaka. Niektórzy ludzie mają „mocny i zły sygnał”, który rozprasza.

    Jednej z pielęgniarek zabroniłem przynoszenia kart do gabinetu, ponieważ jej wejście powodowało moją dezorientację (przy badaniu chorego lub układaniu pisma). Ci, którzy mają ten dar wiedzą o czym piszę. Nie wiem czy tym sposobem łączymy się z Bogiem (zawołania modlitewne).

   W fazie „jawa/sen”, która trwa kilka sekund uzyskuję różne natchnienia, informacje, refleksje. Nie wiem jak to się dzieje. Przekracza to możliwości nauki, a filozofia jest wytworem naszego mózgu i błądzi. Nasza religia opiera się na przekazie Boga (objawieniach). Tyle się uczyłem i tyle czasu poświęciłem na przyjemności i puste życie.

    To trwa dalej…ot niedawno zmarnowałem noc  (hazard), ale teraz wiem, że zło odciąga od Boga. Drgnąłem i jestem zawalany pokusami. To bardzo proste. Jeszcze jesteś słaby duchowo, chcesz wyjść z zaklętego kręgu, a Szatan zalewa cię pomysłami, „okazjami”, „dobrymi radami”, aby zmącić życie. Jego wmawianie to; „nie ma dla ciebie przebaczenia" lub odwrotnie; "inni mają gorsze grzechy"...po co przerywać przyjemne życie, przecież Bóg jest miłosierny”.

    Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego boju. Dzisiaj wiem, że zło (grzech) oddaliło mnie od Boga, ale wzmocniło pragnienie powrotu do Niego. W naszym życiu to pogodzenie się z ojcem ziemskim i powrót do niego (syn marnotrawny).

   Sięgnąłem po książeczkę, ponieważ  nie znam modlitw i trafiłem na pytanie o cel i sens naszego życia...

                                                                                                                     APeeL

20.09.1988(w) ŚMIERĆ JAKO TOWARZYSZKA ŻYCIA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 wrzesień 1988
Odsłon: 1895

   Miałem przeczucie, że umrze pacjent w prowadzonym przeze mnie oddziale wewnętrznym i nie mogłem spać z tego powodu. W głębi duszy prosiłem Boga o zachowanie przy życiu tego, którego rodzina wspomogła mnie finansowo.

    Nad ranem, tuż przed przebudzeniem napłynął obraz kobiety w czerni pochylonej nad stołem w gabinecie lekarskim. Po przyjściu do oddziału zauważyłem, że tak jest ubrana pielęgniarka, która stwierdziła, że w nocy zmarł ciężko chory. Wcześniej powiedział, że to jego koniec i poprosił o kapłana. Nie chciała mnie wzywać (byłem na dyżurze w pogotowiu, piętro niżej). 

    Nagle zrozumiałem ohydę mojej prośby do Boga, bo "mój" pacjent przeżył. Jakże ważna jest służba bezinteresowna, bo wówczas wszystkich traktujemy równo, a przez to w sercu mamy pokój i czyste myśli.  

    Teraz płacze żona umierającego od dawna: „Panie doktorze, wchodziłam do jego pokoju i widziałam jak cierpi. Dzisiaj przyszłam tutaj, a łóżko szpitalne puste...czy już nie żyje”?

    Przed dwoma tygodniami byłem pogotowiem u policjanta, który zmarł śmiercią nagłą. Żona bardzo krzyczała. Dzisiaj jest u mnie i mówi, że trzy dni przed śmiercią męża usnęła przed telewizorem i poczuła silny ucisk lewej ręki. Przez sen z krzykiem zapytała: czy przyszłaś po mnie? Po przebudzeniu zobaczyła, że na fotelu siedzi obca kobieta. Teraz wie, że jej mąż jest, bo śnił się szereg razy. Przyznała, że śmierć przypomina o naszej nicości.

    Pamiętaj Bóg czeka na twój powrót. Czeka na najmniejszy sygnał, na najmniejsze drgnięcie naszego serca, które odbierze i „przybędzie”. Czuwaj i bądź gotowy, bo w każdej chwili może nastąpić fizyczny koniec.

     Czuwa ten, kto się boi: matka nad dziec­kiem, lekarz, pielęgniarka, chory. Usypia nas poczucie dobrego zdrowia. Z tego jasno wynika, że nie ważne jest to, co robimy dla naszego ciała (należy go pielęgnować, oszczędzać, chronić), ale co zrobimy dla naszej duszy.

    Panu Bogu „bardzo udała się starość” (czytaj: nie pokładaj ufności w ciele). Jako lekarz wiem jak może zmarnieć z dnia na dzień. Zresztą sam widzisz, co robi się z pięknych dziewczyn. 

    Bóg dał nam czas, każdemu inny, który wypala się jak świeca. Ponieważ jesteś młody to wydaje ci się, że masz dużo tego daru. Na ile ja lat wyglądam?

 - Pani jest tylko wcześniej urodzona. Staruszkowie. Przykład pięknej, wielkiej i czystej miłości w trzecim wieku.

- Niedługo umrę, ale nie boję się śmierci...mówiła do mnie 88-letnia babcia. Potwierdziła, że często śnią się jej przodkowie.         

    W tym momencie widzimy na czym polega wiara i co oznacza śmierć dla wierzącego...to powrót dzieciątka do ukochanego ojca. Niewierzący ma lęk przed śmiercią, a zjednany z Bogiem odchodzi z radością duchową. Znane są relacje zadziwionych piękną muzyką. Piszę to, a dreszcz „prawdy” przepływa przez ciało.

    Inna śmierć. Umierał niewierzący. Wezwał do siebie syna, aby ten nachylił się, bo pragnie powiedzieć mu coś ważnego..."może zgodził się na wezwanie kapłana"? Pewny swego, na łożu śmierci oświadczył: „nie wierz, nic nie ma". 

    W ostatnim tchnieniu możesz uzyskać zbawienie: byłeś całkowicie niewierzący, ale wystarczy jeden błysk, aby ujrzeć swoją ohydną przeszłość, przerazić się i zawołać: „Panie przebacz". Bóg odpowie na twoje rozpaczliwe „wezwanie”, które otworzy serce.

    Pytano Norwida: „Mistrzu, które słowo jest najstraszniejsze”?...”za późno”! Pamiętaj jeszcze nie jest za późno, ale bądź gotowy w każdej chwilce...

                                                                                           APeeL 

 

  1. 19. 09. 1988(p) Czynienie dobra bez miłości...
  2. 18.09.1988(n) Co robić z darami serca...
  3. 14.09.1988(ś) Łaska niesienia bezinteresownej pomocy
  4. 13.09.1988(w) Na wiele spraw nie mamy wpływu...
  5. 12.09.1988(p) WDZIĘCZNY ZA ŁASKĘ NIESIENIA POMOCY
  6. 06.09.1988(w) Bóg Ojciec i ojciec ziemski...
  7. 04.09.1988(n) Kręte drogi nawrócenia...
  8. 03.09.1988(s) Pobożne życzenia...
  9. 02.09.1988(c) Obdarowanie niweczy bezinteresowność...
  10. 01.09.1988(ś) Trwać do końca...

Strona 2451 z 2473

  • 2446
  • 2447
  • 2448
  • 2449
  • 2450
  • 2451
  • 2452
  • 2453
  • 2454
  • 2455

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 195

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?