- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1379
Obudziłem się wcześniej, spojrzałem na porcelanowego Pana Jezusa i pomyślałem, że najlepszym lekarstwem na nasz kryzys jest nawrócenie się. To może wydawać się śmieszne, ale proszę zauważyć, że robią to wszyscy.
W takich monetach jedni przebaczają, inni kajają się, wyrównuje się różne krzywdy...oddają władzę lepszym, znika przemoc. Dzisiaj, gdy to opracowuję (14.10.2016) w meczu z Armenią (nasza drużyna była po nocnej balandze)...w ostatniej minucie uratował nas strzał Lewandowskiego. Po meczu prezydenci Kwaśniewski i Duda przybili sobie piąstki...tak jak chciał uczynić to Tusk z Putinem!
Pomyślałem też o dążeniu do doskonałości w wykonywaniu swoich podstawowych obowiązków, a także moralnej i duchowej, która w zawodzie lekarza łączy się z bezinteresownością.
Diabeł jednak nie śpi, bo właśnie przybył pacjent z forsą, którą mu oddałem, ale wręczył mi ponownie i wyszedł, a ja poczułem jakby za plecami radość złych duchów. Nadeszło rozwiązanie tego dylematu: wysłałem te pieniądze na CZD z nadaniem przez pacjenta.
Teraz wdowa opowiada o zmarłym mężu, który był bardzo wierzącym człowiekiem, a szczególnym kultem darzył Pana Jezusa, przestrzegał piątków i marzył o śmierci w tym dniu!
<< Często modliliśmy się razem,śpiewaliśmy pieśni. Przed śmiercią zebrał wszystkich (siedmioro dziec) i zrobił pożegnanie. Wówczas był zdrowy i wszyscy śmieli się. Powiedział, że umrze o godzinie 9.00.
Choroba faktycznie przyszła, nagle stracił przytomność. Później pojawiło się przejaśnienie świadomości i powiedział,aby nie oddawać go do szpitala, zaśpiewał jeszcze ze mną pieśń..ponownie stracił przytomność i umarł o 9.00. Spisał swoje życie..bardzo ciężkie. Podczas czytania wszyscy płakali >>.
Jeszcze ciężko chora kobieta, która jest dręczona przez męża pijaka, a mają 19-letnią córkę z porażeniem mózgowym. Dziewczyna wszystko rozumie, ale umie tylko słowa: „mama, tak i nie"...
- Czy dla ciebie świat jest piękny?
- „Tak"...śmieje się!
Dzisiaj mam dyżur w oddziale wewnętrznym. Wstąpiłem na salę i chcę sprawdzić czy dziewczyna przeczytała „Joni”, a książkę czyta już inna. Ona patrzy na mnie, a w oczach ma miłość i jasność...to jest jej podziękowanie. Nic nie pytam, ale przyniosłem dal niej „Ojca Pio”. Z książki dowiedziała się, że są jeszcze bardziej chorzy..ona może ruszać kończynami górnymi!
I wzmianka o Christopher Nolan. Widziałem go w telewizji. Pisze na maszynie specjalnym czujnikiem przyczepionym do czoła, bo jego ciało wykonuje nieskoordynowane ruchy, musi długo szukać odpowiedniej litery, a pisze piękne wiersze!
Czy on nie jest dowodem na to, że nie wolno przerywać ciąży ze względu na uszkodzenie dziecka, a opracowuję to w październiku 2016...z opętaniem niewiast pragnących wolności kobiet w zabijaniu takich dzieci! Tytuł tego artykułu: „I otworzyłem im oczy "...on naprawdę otwiera oczy zaćmionych!
Początek dnia zaczął się od „nawracania", a dzień kończy się i wraca to słowo w przesłuchiwanej audycji radiowej (nagranej dawno) o św. Augustynie, który po przyjęciu chrztu stwierdził, że łaska Boża jest wielkim darem i tylko ona może sprawić, że się nawrócisz!
Jego „Wyznania" to przeżycia duszy ludzkiej! Początek jego przemiany nastąpił po wewnętrznym zapytaniu do Boga. Usłyszał wówczas głos dziecka: „Weź to i czytaj”... podniósł się z ziemi i wiedział, że z nakazu Boga ma otworzyć pisma Apostoła, gdzie były słowa: „przyobleczcie się w Pana Jezusa, a nie starajcie się o ciało i jego pożądliwości”...w pierwszej fazie życia był balangowiczem.
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1393
Koniec dyżuru, a myśl uciekła do Ducha Świętego i zacząłem wołać do Boga w intencji ludzi samotnych:
„Panie! Ty możesz sprawić, że wielu samotnych, porzuconych, odepchniętych zrozumie, że Ty stale jesteś z nimi i czekasz ze swoją Ofiarną Miłością. Wielu modli się o łaskę samotności...pozwól im zbliżyć się do Ciebie, bo chcą jednoczyć się z Twoim osamotnieniem. Często w samotności odnajduje się prawdziwą drogę prowadzącą do przemiany wewnętrznej dającej rozwój duchowy. Pomóż im, Jezu!”
Pomyślałem o mojej pacjentce chorej z powodu samotności. Od czasu, gdy pocieszyła mnie pozdrowieniem: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” całkiem inaczej patrzę na jej cierpienie i jej prośby.
Teraz mam wyjazd do napadu psychozy alkoholowej. Pacjent całą noc chodził po podwórku ze swoim ojcem, który zmarł przed rokiem.
- Czy widział pan diabła? Wstydził się odpowiedzieć, ale spostrzegam, że coś takiego przeżył.
- Na pewno nie miął napisane na czole, że to diabeł, ale pan wiedział, że to jest Bestia!
- Tak, tak...miał twarz strasznego goryla!
- Czy widział pan Matkę Boską? Czy straszyła?
- Widziałem, ale nie straszyła tylko uspokajała!
Mam chwilę czasu i przed przyjęciami zapisuję refleksje z czytanej książki. Ponownie wróciła myśl do łaski uzdrawiania. Czy naprawdę wytrzymałbym napór chorych?...czy to moja droga z niepokojem i naporem pieniędzy?!
Kołaczcie...tak trzeba kołatać, ale nie jest powiedziane jak długo. Wiadomo, że w Królestwie Bożym czekają na nasze prośby. Sytuacja przypomina zabłąkanego i zmarzniętego, który stoi pod oknem chaty z płonącym wewnątrz kominkiem...wchodzisz wreszcie i ogrzewasz się, a ciepło i światło przenika całe ciało.
Tak samo jest po odnalezieniu Pana Jezusa, ale zwykłemu człowiekowi jest trudno to zrozumieć, bo musi sam to przeżyć!
Jeśli tego doznasz, będziesz się wszystkim chwalił. Na pewno uznają cię za nienormalnego. To jest tak jak z pierwszą miłością..musisz komuś powiedzieć o twojej wielkiej tajemnicy. Nie możesz z tą radością wytrzymać.
Zauważysz, że nie jesteś tym samym człowiekiem (przemiana wewnętrzna, duchowa odnowa), bo szukasz modlitwy, odosobnienia, poszukujesz Słowa Bożego. Po pewnym czasie stwierdzasz, że masz moc pochodzącą od Boga i widzisz wielki sens i dar sakramentów, a szczególnie Eucharystii.
Te dary otrzymałeś będąc jeszcze „starym człowiekiem”. Teraz pragniesz je odnowić, a takim potwierdzeniem jest Chrzest w Duchu Świętym propagowany na Zachodzie. W tej radości powstają grupy do 15 osób tworzące wspólnotę pielgrzymującą do Królestwa Niebieskiego.
Podczas oczekiwania na żonę z radia samochodowego płynie melodia El Condor, która przywołuje wspomnienie śmierci naszej rocznej córeczki. To było w pierwszy dzień Wielkanocy, cała rodzina siedziała przy stole, a właśnie był telefon ze szpitala, że córeczka nie żyje.
Wracałem bez słowa...jak mam to powiedzieć żonie, która w domu gotowała jej kaszkę! Wszedłem za drzwi w naszym pokoju i popłakałem się. Wówczas płynęła ta melodia, która od tego dnia jest dla mnie najpiękniejszą na świecie.
Wszyscy wróciliśmy do stołu, a ja - po rozpoczęciu śniadania - wstałem i powiedziałem: „Marta nie żyje". APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1193
"Wstań wcześniej i poczytaj w ciszy!" Przyjdź Duchu Święty i rozjaśnij Twoim Światłem mroki mojego umysłu, sumienia i serca. Pomóż mi!
Z Tobą Jezu i z Twoją Matką chcę wychodzić do ludzi! Wy pomożecie mi nieść do braci uśmiech, dobroć i ciepłą dłoń. Wszystko Panie mogę w Tobie! Przebacz mi Panie i umocnij mnie na Twoich drogach!
Jezu! Ty jesteś ze mną w Chlebie Życia...pokarmie dla mojej duszy!
Twoja prawda drażniła...
Twój głos budzący sumienia niepokoił
Twoja obecność przeszkadzała i przeszkadza, bo:
-
zło przy Tobie jest zagrożone
-
miłość wypiera nienawiść.
Za zemstę dałeś Chleb Życia i Miłość, które doprowadzą każdego do Ojca! Dałeś go ciepłą dłonią w miłosnym i miłosiernym geście. Ty trwasz przy mnie, wiesz wszystko wlewasz miłość do mojego serca, bo ona wszystko przetrzyma!
Jezu - Hostio! Jak mało miejsca zajmujesz i nie ciążysz. Dlaczego jesteś niewygodny i zwalczany...zdradzany nawet przez przyjaciół, znieważany przez obłudę - Ty Moc i Światło!
0 mój Jezu! Przebacz i bądź miłosierny. Jezu, żyj we mnie. Jezu, bądź zawsze ze mną! Jezu, niech będę Twój - w życiu i po śmierci!
Mam już wielką moc do pracy w nowym tygodniu, a moim marzeniem jest bezinteresowność. Sprawia to dar Ducha Świętego. Wielu mówię, że mam wszystko potrzebne do szczęścia. Nie tłumaczę im, że odnalazłem Pana Jezusa, a wówczas nic więcej nie jest potrzebne!
Nie wiem, kiedy i kto...pierwszy raz dał mi nienależną zapłatę! Właśnie chce mi dziękować malutka i poskręcana - przez ciężką wadą kręgosłupa - starsza pani, która przez 15 lat pracowała przy wtryskarce z tworzywa sztucznego („człowiek-automat”), a to praca zbyt ciężka nawet dla zdrowego mężczyzny.
Z wielkimi kłopotami uzyskała rentę III grupy. W Sądzie Pracy, gdzie pisałem dziwili się co za lekarze nie chcieli przydzielić jej renty? Zważ, że to niewiasta o jasnej i czystej duszy, która pochowała trzech synów: dorosły zmarł, drugi zginął w wypadku samochodowym, a trzeci został zamordowany przez żonę. Ten ostatni przyśnił się kilka dni wcześniej...uciekał jako malutki chłopiec i krzyczał z lękiem „mamo, mamo!"
Ponownie wracają myśli dotyczące daru uzdrawiania: „czy naprawdę chcesz i wytrzymasz, czy będziesz bezinteresowny, czy będziesz chciał poświęcić swój czas dla chorych - bez reszty?" Takie mam wątpliwości i boję się tego daru, bo szukam ciszy i kontaktu z Bogiem! Młodej dziewczynie z oddziału wewnętrznego (postępujące porażenie mięśni) zaniosłem książkę „Joni”.
Po pracy w przychodni mam dyżur w pogotowiu. Właśnie napłynęła tęskna miłość za Panem Jezusem, a ja nie mam się gdzie podziać! Dyżurujemy w piwnicznej izbie z pokojem lekarskim dla dwóch dyżurnych, gdzie mieszczą się tylko dwa łóżka i stół z krzesłami.
W tym czasie Zły nie daje spokoju, bo pracownicy podchodzą i zagadują...przeszkadzają w byciu sam na Sam ze Zbawicielem. Jak zrozumieć, że Bóg pozwala na kuszenie (działanie złych mocy)?
To jest bardzo proste. Wyobraź sobie władzę ziemską, która pozwala zrobić ci krzywdę, ale tylko do pewnego stopnia (np. kradzież na zamówienie, łapówka jako prowokacja, zepsucie samochodu itp.) i zobaczyć, co uczynisz!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1358
Na dyżurze w oddziale wewnętrznym obudził mnie głośny krzyk pacjentki: „odejdź ode mnie". Pomyślałem, że jakiś dziadek pomylił salę. Nadeszła refleksja, że tak też krzyczy demon podczas egzorcyzmów.
Nagle, w fazie „jawa/sen” pojawił się obraz ala groty z płynącą jak na poduszkowcu postacią Pana Jezusa z zawirowaniami jasności. Tak jak się pojawił...tak oddalił, a tego nie można opisać! Prawie chciałem głośno krzyczeć:..”Panie nie odchodź!” Pragnąłem to zatrzymać w myślach, ale okazało się niemożliwe.
Nie wiem dlaczego zostałem zaatakowany po powrocie do domu, ale to wyjaśniło się później. Takie zdarzenia są dozwolone przez Boga Ojca, bo musimy być wypróbowani! Przecież mogłem się zdenerwować i powiedzieć coś przykrego żonie! Nie uczyniłem tego, ale z książeczką „Czuwam z Tobą Boski Mistrzu” uciekłam na działkę pracowniczą z „bida-budką”.
Jechałem tam ze łzami w oczach, a serce wołało: „Dziękuję Ci Jezu za ten maleńki skrawek ziemi...moją oazę samotności i ciszy. Dziękuje Ci, Panie Jezu. Ty wiesz, że jestem Twoim uczniem.” Dopiero teraz zrozumiałem niecny atak demona, który wiedział, co się zdarzy!
Książeczka rozpoczyna się wizerunkiem Pana Jezusa z Sercem, który objawił się zakonnicy św. Małgorzacie Marii Alacoque (1647-1690). To Serce umiłowało nas, a teraz doznaje niewdzięczności! Dalej było doniesienie o o. Mateo E. Crawley - Boevey (1875-I960), który był propagatorem Intronizacji Najśw. Serca Pana Jezusa.
Jego dziełem jest modlitewne towarzyszenie Panu Jezusowi w nocy jako przeciwwaga spędzającym noce na wszelkiego typu rozrywkach. Przepisuję to w Wielkim Tygodniu (27 marca 2018), a właśnie balangowicze "klatkowi" uszkodzili drzwi wiatrołapu (agresja po "dobijaczach").
Widzący podczas modlitwy w miejscu objawień odczuł uderzenie silnego oraz nieskończenie łagodnego promienia łaski, gdzie na pamiątkę zostawił tablicę (votum) z czerwonego marmuru z napisem:
<<Serce Jezusa Króla, Brata, Przyjaciela jest niewyczerpanym źródłem życia, Bramą Niebios i w wiecznym z Nim połączeniu uzyskujesz miłość wynagradzającą.>>
Chwyciłem twarz w dłonie i krzyczałem w sercu: „Jezu! Jezu! Jezu!” Tak wielką moc miało porównanie Jezusa do Brata i Przyjaciela. Ja siedzę po nocach i nigdy nie przyszło mi do głowy, aby czuwać z Panem Jezusem! Podczas nocnych wyjazdów pogotowiem modliłem się za innych, ale nigdy nie czuwałem z moim Panem - Jezusem Chrystusem
Wróciłem do domu, gdzie zawołałem w sercu: „Panie Jezu spraw, aby moja rodzina była przybytkiem Miłości, a Twoja łaska kierowała nasze myśli i uczynki ku dobru. Odsuń krzywdy i słabości poprzez siłę Sakr. Małżeństwa.” Nastała święta cisza, wyszedłem do drugiego pokoju i głęboko zasnąłem. Obudziłem się jak nowo narodzony! Za oknem wiatr bujał wielkim jaśminem, a świat wydał mi się bardzo piękny.
Dzisiaj, gdy to edytuję (29.03.2018) jesteśmy małżeństwem świętym (codziennie uczestniczymy w Mszy św.) mającym różne ścieżki życia duchowego…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1157
Dalej mam dyżur w oddziale wewnętrznym. Narastało napięcie z powodu nadmiaru pracy, zapomniałem o modlitwie Jezusowej. W chwilce wytchnienia przed obchodem w dyżurce lekarskiej poczułem napływ smutku płynącego od pielęgniarki!
-
Co jest siostro?
-
Nic, nic...
-
Odzie pani znajdzie pocieszenie?
-
A gdzie mam szukać?
Włożyłem receptę w maszynę i napisałem jej słowa modlitwy Jezusowej: „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną, pomóż, pociesz i prowadź.” Przeczytała i szybko schowana...
W jej smutku poszliśmy na obchód, gdzie był znak dla niej, bo w oddziale przebywała młoda dziewczyna z postępującym porażeniem mięśni. Bardzo ładna na twarzy, całkowicie sprawna psychicznie, ale jej ciało jest poskręcane i dodatkowo wymiotowała. Nie lubi obsługi, zamknięta i nie skarży się…
Jakże chciałbym trafić do jej serca i mówić jej o Jezusie, wskazać drogę do Niego i pocieszyć, że życie jest przed nami. W momencie śmierci jej radość będzie większa od innych Jak ma to uczynić?
Po chwilce napłynęło natchnie, aby podarować jej książkę „Joni” Joni Eareckson, młodej dziewczyny z porażeniem kończyn po złamaniu kręgosłupa szyjnego, która opisała odnalezienie Zbawiciela (tak uczynię później).
- Siostro, w chwili smutku niech pani usiądzie przy niej i potrzyma ją w milczeniu za rękę...powiedziałem do pielęgniarki.
Teraz czytam „Autobiografię” Mahatmy Gandhiego, który tak jak ja uważał, że modlitwa jest najważniejszą czynnością dnia powszedniego. Ona ma wielką moc i pomaga w codziennych troskach i zajęciach. Pozwala wyprzeć z serca złe myśli.
Wierzył, że Bóg nas nigdy nie opuści. Nie mogli go przekonać chrześcijanie, mahometanie, a w poszukiwaniu Boga nie zgadzał się z własną religią (hinduizmem, kastą niedotykalnych).
Dziwnie się złożyło, bo czytałem też o Stanisławie Feliksie Przybyszewskim (7 maja 1868 - 23 listopada 1927), który prowadził bujne życie, szukał duchowości ze skłonnością do satanizmu. Jednak tuż przed śmiercią autentycznie nawrócił się na wiarę katolicką.
Przypomniała się rozmowa z ateistą, który z szyderstwem zapytał mnie:
-
jakie są rozmiary Boga i gdzie się znajduje?
-
przebywa On w naszych sercach...odpowiedziałem.
Ja w tym czasie wierzyłem w błędny determinizm (zaprogramowanie wszystkiego wykluczające istnienie wolnej woli). Z tego powodu kiedyś uważałem, że modlitwa o pomoc w czynnościach dnia codziennego nie ma sensu.
Późnym wieczorem rozmawiałem z personelem...wiele kobiet jest umęczonych życiem: ta w separacji, a tej mąż wpadł w alkoholizm. Normalnie nikt nie wytrzyma tych cierpień, które trzeba przyjąć i ofiarować (uświęcić). Prosić Matkę Bożą, błagać i nie ustawać w wołaniach.
„Och, gdybym tak mógł przekazać wam część mojego światła i wiary...do pań wołają z Nieba - właśnie przeze mnie! Cóż przeszkadza każdej z was zostać ś w i ę tą?”...
Jeszcze kolega lekarz, który twierdził, że w przezwyciężaniu zła wystarczy jego rozum (nic nie wie o Szatanie). Wyjaśniłem mu, że do tego trzeba wiary i modlitwy...szczególnie, gdy zrywa się ze złym życiem.
APeeL
- 19.05.1989(pt) Wielki Nieznany...
- 18.05.1989(c) Pragnienie mówienia o Panu Jezusie…
- 17.05.1989(ś) Niech będzie pochwalony Pan Jezus Chrystus
- 16.05.1989(w) Czas modlitwy dziecięcej...
- 15.05.1989(p) Osamotnienie Pana Jezusa...
- 14.05.1989(n) Modlitwa Jezusowa...
- 13.05.1989(s) Szatan miesza prawdę z fałszem...
- 12.05.1989(pt) Przemiana w Duchu Świętym...
- 11.05.1989(c) Za tych, których skrzywdziłem...
- 10.05.1989(ś) Nałożenie rąk...