Przeprosiłem rozgoryczoną żonę z powodu zapomnienia wczorajszej rocznicy naszego ślubu. To już inny dzień. Pobiegłem do Domu Pana na Msze św. o 6.30.

   Prorok Ezechiel mówił od Boga (Ez 16,59-63) o przymierzu z narodem wybranym. Dzisiaj, gdy to przepisuje (26.06.2006) oglądam megahit: Exodus o wyjściu Żydów z Egiptu pod wodzą Mojżesza. Mimo buntu Bóg stał się wierny na wieczność.

    Natomiast psalmista wołał ode mnie (Ps: Iz 12,2-6):

Gniew Twój ustąpił, w Tobie mam pociechę

Oto Bóg jest moim zbawieniem, będę miał ufność i bać się nie będę.

    Pan Jezus poddany próbie w Ewangelii: Mt 19,3-12 wskazał na nierozerwalność małżeństwa: "Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo". Błyskały połączenie z Bogiem Ojcem sprawiające łzy w oczach jak w ekstazie po Eucharystii,

    W przychodni znowu bardzo ciężki dzień od 7.0-15.00 z przybywaniem zjednanych małżeństwach oraz członkach rodzin: matka-córka, ojciec -syn i matka -syn. Ciężko, ciężko, ale ratują powtarzane słowa z piosenki (kasety): "Zmartwychwstał Pan". To dawało wielką moc ze łzami w oczach.

    W tym czasie mówiłem o komunizmie chrześcijańskim, wspólnocie z Bogiem Ojcem, co małpuje ten system, ale bez Boga. Uwagę zwróciła grupka dzieci porządkujących plac. Wspólnota, zjednanie: ja, ty i Pan Jezus ("My"). Trafiła się ulewa, niedobra dla nas, ale zbawienna dla trawy.

    Wróciłem na Mszę św. o 18.00. Ponowna Eucharystia pękła na pół, a łzy zalały oczy. Po wyjściu z kościoła przywitała mnie tęcza! Zjednanie z żoną, ponowna radość z podziękowaniem.

   Kończy się dzień, a góral mówi o wspólnej modlitwie, ze "wzięliśmy się w kupę", "zgarnęli do kupy". Napłynęły instytucje typu Interpolu (policji wielu państw). Tak też jest we wszystkich służbach pomagającym zaginionym w górach lub na morzu...

                                                                                                             APeeL