W śnie ujrzałem szkalujący opis mojej osoby, którego dokonał jakiś wróg. Zdenerwowany szedłem długim korytarzem, na końcu którego stało trzech mężczyzn, którzy na mój widok powiedzieli: "uciekajmy".

    Przestraszony przeżegnałem się, a żona od Boga przytuliła się do mnie! "To strachy na Lachy", bo w pracy - już od jej początku - mam wielka radość. Tak jest, gdy masz prawidłowe powołanie. Dziwne, bo dwie "pierwsze" babcie marudziły, ale pocieszyła mnie obca 75 - latka, której nie chciałem przyjąć!

    Przekazała mi symboliczny sen z Dniu Zmarłych, gdy znalazła się w ciemnym pokoju ze jaśniejącą smugą światła. Ja przezywam podobne sytuacja na Mszach Świętych, gdy w odpowiednim momencie przez witraż do mojego zakątka w kościele...wpada wielki strumień światła słonecznego. Ja wówczas traktuję to jako Światłość Bożą!

   Pacjentka kontynuowała doznane przeżycie senne: w oddali, w szarym i mglistym terenie ujrzała niezliczone rzesze ludzi! Wskazała na dusze cierpiące w Czyśćcu, które czekają na nasze modlitwy i cierpienia zastępcze. Rodziny budują im grobowce, stawiają kwiaty i lampki...dla własnej przyjemności.

- Proszę rzucić palenie, bo umrze pan w nałogu...

- To prawda, bo widziałem umierającego w szpitalu, który był nieprzytomny, ale ręką dawał znak, aby poczęstować go papierosem. Podano mu, zmarł po dwóch dniach.

- Teraz pacjent skarży się na utratę smaku i węchu...ogórek i ciastko - podczas jedzenia - mają ten sam smak. Brak smaku (aguezja) to wielkie nieszczęście, ponieważ w cudzie stworzenia ciała jest to czujnik (poza przyjemnością jedzenia) braków w ustroju. Coś ci szkodzi, ale przy braku tego składnika (minerał, witamina) zjesz normalnie. Nie przestrzegaj żadnych diet (chyba, że są związane z chorobami)...kieruj się smakiem.

   Drugim fatalnym objawem jest brak węchu (anosomia) wyobraź sobie, że nie odróżnisz zapach smrodu od drogich perfum, nawet nie wspominam o zapachu pieczonego ciasta, itd. Ja wszystko widzę w ramach łask Boga. Przyczyną są infekcje dróg oddechowych (dzisiaj, gdy to przepisuję, listopad 2022)...jest to covid,

   Na obiedzie przypomniałem go sobie, bo podano gotowaną kiełbasę typu "płyty wiórowej" - naprawdę przydałaby się utrata węchu i smaku! Pacjentka wręczyła mi wielką czekoladę. Podziękowałem jej ze słowami, że ..."przekażę ją biednym w pani imieniu - i tak się też stanie, bo po niej babcia podarowała mi dwa słoiczki grzybków. Wręczyłem jej czekoladę i rozmawiamy o Jezusie.

    Wykorzystała moment mówiąc, że wnuczki chętnie słuchają jej nauk, ale boją się opowiadania o Męce Jezusa (małe dziewczynki). Proszę opowiadać im o 12-letnim Jezusie. Pacjentka wyszła,a łączność z Jezusem dalej trwała, prawie chciało się płakać, a natchnienie sprawiło, aby pomodlić się za kapłana Eliasza i jego syna Arystobula. Minęło prawie 1979 lat, a zapiski przyniosły mi radość, bo istnieje możliwość modlitwy za tego kapłana.

    Pragnę modlitwy, ale już pędzimy do wypadku (14.30). W szumie karetki pędzącej na sygnałach wołałem: "Panie Jezu proszę Cię o łaskę miłosierdzia dla syna kapłana Eliasza. Dziękuję za te zapiski, bo z nich mogłem dowiedzieć się o Tobie...Ojcze nasz".

   Poprosiłem też Zbawiciela o łaskę dla kapłana, który dzisiaj odwiedzi mój dom (kolęda). W wypadku był poszkodowana szczupła Rumunka - jakże chciałbym rozmawiać z nią o Bogu i Jezusie, bo wszyscy ludzie są mi braćmi!

    W ostatnim momencie zdążyłem na spotkanie z kapłanem w moim domu: jakże piękna jest modlitwa za dom i domowników! Nie wiem dlaczego, ale jednym tchem przekazałem kapłanowi pewność, że wszystko jest prawdziwe w naszym kościele. Poprosiłem, aby mówił o duszy, natchnieniach od Boga i demonów...zdziwił się, że działają z duża mocą w kościele!

    Dalej trwała łączność z Jezusem, a ja w szumie pogotowia znalazłem się pod moim krzyżem z lampkami i dalej trwało pragnienie mówienia o Zbawicielu! Nawet z tego powodu wdałem się w dyskusję z niewiernym kolega lekarzem, a nawet wrogiem naszej wiary.

   W natchnieniu napłynie, że "wszystko mu przekazałeś, nie wolno dyskutować z takimi, ale modlić się za nich, przecież sam taki byłeś". To wielka prawda, bo za mnie modliły się pacjentki, nawet zamawiały Msze Św. w różnych Sanktuariach!

    Na ten moment w telewizji amerykańskiej pięknie śpiewają: "Czyńcie pokój", ale wojna jest pewna. Jak się okaże błędna, bo nie mieli bomby atomowej. Moje oczy zalały łzy, a serce zalał ból, bo widzę normalnych ludzi z problemami jak nasz, a nie będą mieli wody.

   Przed laty w pożarze hotelu pielęgniarskiego spłonęła koleżanka: były zwęglone w objęciu. "Jezu mój przyjmij dusze tych dziewczyn, szczególnie ratującej oraz dusze kolegi dyskutanta (kłócącego się z napadaniem na naszą wiarę). Przypomniał się tez nauczycielka spalona w baraku z zakratowanymi oknami!

    Wyobraź sobie taką chwilę...padasz na kolana, modlisz się z krzykiem, wszystko wszystkim przebaczasz i prosisz o przebaczenie...chwaląc przy tym Jezusa, który czeka na nas z rozpostartymi ramionami!

   Wyszedłem z łóżka i upadłem na kolana. "Panie Jezu przyjmij, proszę w Swoim Miłosierdziu tę pielęgniarkę i tego dobrego młodego człowieka oraz wszystkich zmarłych pracowników pogotowia, a także wszystkich, którzy budowali tę przychodnię". Proszę Cię Jezu o pokój na świecie, tam, gdzie możesz go uczynić.

   Proszę Jezu, pomóż temu z zimnego pomieszczenia. Przepraszam, że nie poszedłem tam wczoraj wybierając własny, ciepły dom. "Ty, Jezu pokazałeś jak trzeba umierać...co trzeba mówić, być ufnym do końca życia...spokojnym i cierpliwym". Popłynęła moja modlitwa przebłagalna!

    Rano będzie zamówiona Msza Święta w intencji zmarłych pracowników pogotowia, którą ofiaruję dodatkowo za te pielęgniarki i kolegę lekarza...

                                                                                                        APeeL