Po przebudzeniu zawołałem: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus", a serce zalało pragnienie kontaktu ze Zbawicielem. Właśnie mówią o Nim w audycji TVP! Człowiek bez łaski wiary nie zauważy spełnienia swojej prośby.

    Jak ładnie przebiegałyby spotkania (np. lekarz przybywa na wizytę domową): "Pokój temu domowi"! Cała klasa córki pojechała przed maturą (zwyczaj)  do Częstochowy. Ona nie pojechała, ale nie ma nic przypadkowego.

   Spotkał ją smutek, bo zdechł właśnie chomik. Nawet w tej "żałobie" nie chce normalnie rozmawiać...przeżywa wszystko i zamyka się. Teraz, nawet mnie jest smutno...

    Wielka jest wartość cierpień, a nawet udręk, bo kierują nas ku Bogu. Tylko ode mnie zależy, czy wrócę do Ojca. Drogę pokazał Jezus - to droga cierniowa.

    Nigdy nie chodzę na Mszę Św. o 9°°. Duch mnie prowadzi, ale zły przeszkadza. Idę i mam zamiar modlić się ,ale „już jestem" na zebraniu Komitetu Obywatelskiego. Te napady zesłabły, bo mam moc od Duchaa Św.

   Nie wstydzę się już przystępować do Komunii św. w moim kościele, a jest to - u ludzi wykształconych - największa przeszkoda (całkowicie nieistotna w dużym mieście). Natomiast niewierzący określi nasze celebracje religijne: „schematyzmem obrzędów, stale to samo”, itd. W tym czasie ludzie głośno śpiewają: „Panie daj odnaleźć Twoje ścieżki”. Jak wielu rozumie te słowa, ich głębię?

    Mój kapłan pięknie mówi przy pomocy Ducha Świętego, że: Pan Jezus nie przyszedł po to, aby poprawiać nasz byt ziemski lub ustanawiać coś ziemskiego. Szkoda, że nie wspomniał, że większość liczy na to! Zaleca, aby to zostawić!

   Komunię św. przyjąłem w intencji zapomnianych - podobnych do tego za którego jest ta Msza św. „Panie Jezu uprzedzaj moje czyny Twoim Duchem - niech wszystko zaczyna sio i kończy z Tobą!" Życia nie starczy na poznanie samego siebie! Radość zalała serce: „Niech dusza moja chwali Pana”.

   Teraz oglądam piękny film o pomocy Żydów Ormianom...wprost od Boga Ojca, który mówi do nas: „Wszystko wam daję, abyście wzajemnie się wspomagali i służyli sobie”.

   Nie mam gdzie się podziać .Wyszedłem z Ewangelią: „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. Ojciec Miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy!” Kto układa tak piękne zawołania modlitewne. Pragnę nauczyć się tego na pamięć.

   Nagle napłynął graficzny wyraz naszej narastającej tęsknoty za Bogiem z coraz większymi kuszeniami. To tak jak wejście na szczyt (upadek zależy od wysokości). W takich momentach chce się krzyczeć na cały świat: „Pan Jezus Jest...istnieje także szatan”. Komu można powiedzieć? Wywołasz tylko zdziwienie ze wskazaniem na szatana czyli kierownika.

    Z córką pochowaliśmy chomika na działce. Ja wykorzystałem tę sytuację na rozmowę z córką o cierpieniu. Nawet wspomniałem, że Jan Paweł II w swoich rozważaniach nie wskazał, że cierpienie kieruje nas ku Bogu. Jest faktem, że wielu odwraca. Przecież każde płaczące dziecko biegnie do taty ziemskiego.

    Dziwne, bo nie przerywała, dodałem, aby po mojej śmierci nie płakała. Nie wolno budować grobowców i przynosić kwiatów. Kwiatami dla duszy są modlitwy, Msze św. i ofiarowywane cierpienia.

    Później w ciszy poszła do kościoła, wiem, że Bóg nie pozwoli jej „umrzeć”. Teraz żona, która wróciła z kościoła zdenerwowała się moim powiedzeniem, że niektórzy niektórzy tak kochają „śmierć” (czyli zesłanie), że boją się umrzeć! Na dodatek zaczęła kłócić się z córką...

   Zawołałem tylko: „Jezu! Szatan chce rozbić naszą rodzinę”. Wyraźnie widziałem atak demona, który odszedł po odmawianiu „Ojcze nasz” z położeniem rąk na głowie córki i prośbą: „Panie Jezu spraw, aby zły wyszedł z niej...proszę Cię o to, proszę Jezu...niech idzie do mnie, proszę Jezu, proszę Jezu”!

   Córka zaczęła spokojnieć, mówić coraz ciszej z powtarzaniem: „ja już nie mogę, ja już nie chcę, jestem taka słaba”...”już nie chcę”. Prawie szeptem wymówiła to ostatnie zdanie. Całkowicie wyczerpani siedzieliśmy w ciszy!

                                                                                                                              APeeL