Minęła północ…to już inny dzień, przeglądam prasę i o pierwszej w nocy z trudem płynie moja modlitwa (jest na witrynie). Budzę się jeszcze dwa razy, ale zasypiam podczas tego czuwania, a to czas cierpienia Zbawiciela w ciemnicy. Takich miał Pan Jezus apostołów i takich ma obecnie...

     Dzisiaj w przychodni czeka mnie wiele pracy, która jak się okaże będzie szła sprawnie...wprost będzie się paliła. Nawet sam dziwiłem się moją energią, ale to była moc Boża. Falami napływało pocieszenie, które określałem słodyczą Bożą. W takim stanie wykluczone było zdenerwowanie się, a nawet zwykłe rozdrażnienie i znużenie.

    Wówczas jeszcze nie wiedziałem, że jest to działanie Ducha Świętego!  Dzisiaj przeważa wprawa i pomoc Boża...

  • babuszkę przekazałem w ręce chi­rurgów z powodu krwawienia z przewodu pokarmowego
  • u kobiety z pochylonymi plecami na rzut oka stwierdziłem kompresyjne złamanie kręgów,  co potwierdziło badanie rtg
  • blokada przyczepu ścięgnistego barku
  • zastrzyk (mój zestaw) na kręcz karku
  • śmiesznie proste było wykrycie choroby wrzodowej.

    Intencję odczytałem po wejściu do oddziału wewnętrznego (jeden poziom z gabinetem). Łzy zalały oczy, bo do mojej pacjentki z izolatki przybył kapłan...

    Pan skierował nas z żoną na działkę, gdzie z prawdziwą ra­dością wykonywałem różne prace, bo wysiłek fizyczny jest potrzebny ciału jak woda i chleb. Dalej falami - do serca i duszy - napływała słodycz, zalewająca także usta...jak po Eucharystii! Nie można przekazać tego nadprzyrodzonego doznania. Tę radość wzmogła wiadomość o przyjęciu syna na studia.

    Dopiero w drodze na Mszę Św. pojawiło się pragnienie modlitwy dziękczynnej z wołaniem;

- Panie Jezu dziękuję Ci za to, że wytrzymałeś rozciąganie i przybijanie do Krzyża...Jezu Miłości moja bądź uwielbiony! Ojcze Przedwieczny podziękuj Swojemu Synowi za to co uczynił dla mnie i dla nas...dla naszego zbawienia”.

- Dziękuję Panie Jezu, że przyjąłeś najwyższe poniżenie z podniesieniem na Krzyżu, za Twoje wybaczenie oprawcom, za nagradzanie ufających z przekazaniem mnie Swojej Matce.

- Dziękuję za wskazanie na Ojca, który pozornie opuszcza nas, jednocześnie badając naszą miłość...

- Dziękuję za Twoje pragnienie mojego zbawienia...wówczas na Krzyżu i teraz, za Twoje wykonanie Woli Ojca ze złożeniem Swojego Życia...także za mnie oraz za Twoje św. rany Rąk i Stóp oraz św. ranę Boku...źródło Miłosierdzia...

   Żona widziała mój stan i nie odezwała się ani słowem. Wyczerpany ciężkim dniem i uniesieniem modlitewnym drzemałem w rozświetlonym kościele z dużą ilością młodzieży. Jak radzi sobie w takich sytuacjach radzi Jan Paweł II?

     Tuż przed Eucharystią św. napłynęła wielka moc; „Przepraszam Panie Jezu za przysypianie, bo chciałem Ci podziękować...Ty, Jezu rozumiesz moje umęczenie, bo Sam nie miałeś gdzie przyłożyć św. Głowy”. To były błyski w których odczułem zmęczenie Pana Jezusa podczas pobytu na ziemi. Łzy zalały oczy, a św. Hostia była wynagradzająca.

   W tym stanie duchowym i podczas ścisłego postu nie obchodził mnie świat, w tym oglądanie wiadomości telewizyjnych…

                                                                                                                          APeeL