Przeżegnałem się byle jak, a zły straszy ciążą żony...nawet w sekundowym śnie pojawiło się dzieciątko. Napłynęła pomoc, aby pomodlić się, bo nic nie dzieje się bez Woli Boga Ojca!

   Padłem na kolana i na twarz jak islamiści i zawołałem: "Boże Ojcze dlaczego tak mało ludzi przyjmuje Ciebie? Dlaczego tylu odrzuca? Dlaczego dla większości nie istniejesz?"

Książeczka otworzyła się na litanii do Imienia Jezus, gdzie trafiłem na słowa zawołania; "wybaw mnie od zaniedbań natchnień Twoich!" Większość życia spędziłem nie słuchając Jezusa i Jego natchnień; z głupoty, nieświadomości, na złość i z lenistwa.

    Dzisiaj pracuję na "dwa fronty", w przychodni dodatkowo załatwiam dzieci i mam dyżur w pogotowiu. Pod wieloma obrazami leży przestraszona babcia (naczynioruchowy ból głowy), która wie o tym, że w próbie należy uciekać się do Matki Bożej, ale "nie zaszkodzi wezwać pogotowie!"

   Zobacz naszą ufność Bożą w wydaniu wiernych. Wiara w moc lekarza ma większą od mocy Matki i Jezusa! Podczas przejazdu do tej pacjentki pomyślałem, że dzisiaj jest święto Piotra i Pawła...och, wypadałoby wstąpić do kościoła.

    Nawet nie zdziwiłem się, że w drodze powrotnej kierowcę karetki zatrzymały jego dzieciątka. Zabrał je na przejażdżkę i tak podjechaliśmy pod kościół, gdzie byłem pierwszy raz. Tam był Jezus po Ubiczowaniu, a także z Gorejącym Sercem i Prześliczna NM Panna oraz Matka Boża Nieustającej Pomocy.

   W fartuchu lekarskim klęczałem przed Panem Jezusem i wołałem; "Jezu mój!...Jezu, Ty mnie tu przywiodłeś." Napadła mnie wielka tęsknota, a świat zewnętrzny przestał się liczyć...

  • Czy w pana mieście jest jeden sprawiedliwy?

  • Nie, chyba nie!...odpowiada kierowca.

  • Niech pan dąży do tego, aby ocalić miasto!

  • Wiem, znam, ale jestem za słaby..zbyt kocham dzieci, to zasłoni oddanie się Jezusowi!

  • Rozumiem...nie da rady służyć dwóm panom!

    Pod niezwykłych rozmiarów obrazem Jezusa Miłosiernego (0.5 m. na 1.5 m.) leży 16-latek i umiera z powodu samobójczego spożycia tabletek nasennych! Pędzimy na sygnałach na spotkanie z karetką "R".

   Ten obraz szczególnie zdziwił mnie, ponieważ jest to mieszkanie niedawno zmarłego dziadka, który z mocą prawa - jako kierownik - zdejmował krzyże ze ścian sal szkolnych!

    "Jezu mój...Twoje Dzieło jest nieogarnione i niepojęte! Ty, Jezu Sam jesteś niepojęty dla rozumu ludzkiego. Ty, Sam przemieniasz moje serce z różny stron i na różne sposoby. Nigdy Ciebie nie pojmę - zbyt małe ja stworzenie!" 

   W tym momencie Duch Św. wskazuje mi modlitwy św. Brygidy z prośbami na ostatnią godzinę życia ziemskiego! Jakże ważna jest dobra śmierć. W tym czasie kolega był u dwóch kierowców, którzy po uderzeniu samochodem doznali pęknięcia czaszki z wytryśnięciem mózgu! Jakie znaki dla niego? Jakże ważna jest dobra śmierć (z sakramentami)! Mój ból serca koi modlitwa do Najświętszego Oblicza Pana Jezusa!

   "Pozdrawiam Cię, wielbię, kocham Cię, o mój Jezu, Zbawicielu, na nowo zelżony bluźnierstwami, jakimi Ciebie nieustannie obrażamy /../ proszę Cię najpokorniej poprzez moc Twego Najświętszego Oblicza /../ o niepojęta Dobroci Boga, o niewysłowiona Miłości Ukrzyżowana, o nieskończone Miłosierdzie, ufam Tobie.

   Ojcze przedwieczny, ofiaruję Ci zbolałe Najświętsze Oblicze Twego Umiłowanego Syna jako nieskończone zadośćuczynienie i okup za nasze winy /../ Spójrz na te Boskie Rany. One wołają: miłosierdzia /../."

   Dalej napływają dzieciątka...to wymiotuje, a to gorączkuje. Nieczynne apteki, co mu dać i jak go leczyć? Trzymam rękę nad jego główką i mówię; "bądź uzdrowiony w Imię Jezusa". Napływa natychmiastowa pomoc, że w lodówce jest penicylina! Zastrzyk, krzyk i sprawa załatwiona!

   Pod prysznicem zły kusi religijną pielęgniarką, a ja wołam; "Odejdź! /../ zawsze po twoim kuszeniu będę się modlił ku chwale Ojca, Pana Jezusa i Ducha Św. oraz Matki." W jednej sekundzie pojawiła się moc Boża, ufność, chęć do wykrzyczenia cz. chwalebnej różańca!

   Padłem na kolana z twarzą w dłoniach wołając; "Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo. Zmartwychwstał Pan!" Sam zobacz jak wygląda "podwójne życie" człowieka duchowego. Jak możesz kogoś ocenić i coś o nim powiedzieć? Zły próbuje rozpaczliwie przerwać moją radość i podsuwa mi pisanie listu w sprawie Jehowców, ale na wyjeździe wita mnie Matka z otwartymi ramionami!

   Wracamy mijając kaplicę wiejską. Matka wiezionego dziecka mówi, że sami ją wybudowali, a teraz trzeba wozić księdza...ma swój samochód i jeszcze żąda na tacę!" Ze Światłem Bożym czytam ten satanizm; "lepiej gdybyśmy nie wybudowali kaplicy, bo wówczas nie byłoby dalszych kosztów wożenia kapłana i tacy!"

- Ta kaplica to wielki dar Boga dla was, a kapłan do waszej wioski przywozi Pana Jezusa...tego nie zrozumie pani do końca swojego życia! Mówię do pacjentki przez 10 minut, a zły aż szaleje - na drodze trafiły się krowy, a kierowca i sanitariusz przeklinali przy dziecku!

   Teraz wiozę ciężarną z przedwczesnym porodem...przedwczesne przyjście i śmierć nie w czas! Poruszam z pacjentką ten problem. Z wielką i niebezpieczną nagłością kierowca hamuje trzy razy...z powodu przebiegających psów i sarny. W korytarzu szpitalnym kończę - z wielką radością w sercu - cz. chwalebna różańca, a rodzącej zalecam, aby zawołała o pomoc do Matki Bożej (swoimi słowami).

   Obym zawsze słuchał natchnień Twoich, Jezu mój! Dzień kończy dyskusja - radzenie wierzącej pielęgniarce; "pani już nie wypada jeść w piątki, a na modlitwę musi pani znaleźć czas! Wówczas będzie go jeszcze więcej...proszę się przekonać!" 

                                                                                                                             APeeL