W śnie przestraszyło mnie robactwo. Po przebudzeniu padłem na kolana i we własnej litanii wołałem do Serca Ojca Przedwiecznego, które jest pełne miłości, dobra, miłosierdzia, prawdy i sprawiedliwości. Dlaczego nie ma w książeczce takiej litanii? Dlaczego zapomniano o Najświętszym Sercu Boga? 

   Wzrok zatrzymała książka „Szatan istnieje naprawdę”, gdzie były słowa, które skierował do mnie Pan Jezus: „Twoja miłość ku Mnie niech będzie tak wielka, by wszystko inne oraz sądy o tobie były niczym. Na sądy ludzkie patrz jak na bańkę mydlaną. Co bańka mydlana może ci uczynić? I cóż mogą zrobić ci sądy tych, którzy nie wierzą? Błogosławię cię Mój synu!” Ponowne padłem na kolana i zawołałem ze łzami w oczach: 

    „Panie Jezu, Ty wiesz jak Cię kocham i jak cierpię razem z Tobą, ponieważ jasno widzę to wszystko, co ukazałeś! Spraw drogi Jezu, abym nie ustawał i stale wynagradzał Ci obojętność i wrogość innych...jakże często są to dobrzy ludzie, ale Ty dla nich nic nie oznaczasz.

    Wroga można zrozumieć, ale często dla dobrego człowieka, Ciebie, Jezu mój nie ma! Jakże mało jest Twoich wiernych wysłanników! Prowadź mnie Jezu mój Twoją drogą i spraw, abym doprowadzał do Ciebie liczne rzesze dusz. Dziękuję Ci Jezu za Twój Krzyż!”

   Trafiłem na „moją opiekunkę”, a pasuje do niej tytuł z tej książki: "Dwulicowość”, bo udaje chorą katoliczkę i gada na policję, a jest z nimi. Nie mogę pokonać niechęci do niej i poprosiłem: „Jezu daj mi Twoje Serce”, a po tym zawołaniu przypomniałem sobie, że właśnie ona przyniosła mi książkę „Ojciec Pio”...to był odległy początek mojej obecnej drogi.

   Tak, trzeba odmawiać koronkę do Miłosierdzia Bożego za wszystkich, których podsuwa Zły i do których napływa niechęć: „Panie Jezu przyjmij ją i moich prześladowców w Swoim Miłosiernym Sercu. Ja jestem prowokowany, a oni są nieświadomi, tego co czynią"….napłynęła radość w której zacząłem odmawiać różaniec Pana Jezusa.

   Teraz pasuje Różaniec Jezusa, gdzie wypada: „Pan Jezus całkowicie zaufał Swemu Ojcu i spełnił Jego Wolę”. W drodze na działkę zadziwiło mnie piękno „mojego” krzyża, który podniosłem...nawet wykonałem jego zdjęcie ze słonecznikami. Jutro jadę do Łagiewnik, odwiedzić moją opiekunkę, która zna kłopoty „tajnego” zapisywania przeżyć duchowych.

    O 12.00 trafiłem na Mszę św. oazową w kościele zamkniętym, ale nie wygonili. Poczułem się wśród pierwszych chrześcijan, gdzie były tak zakamuflowane Msze św. Sprawiła to oprawa nabożeństwa, woń kadzidła i śpiew: "Panie zmiłuj się nad nami", a w czytaniach była wzmianka o pierwszych komunach chrześcijańskich (wspólny majątek i trwanie modlitewne)

  . To wszystko przenikało serce i duszę. Tego nie wyrazisz słowami. "Matko, która nas znasz do Syna Swego nas prowadź." Płoną świece, a w moją duszę wpadają słowa, że jestem wysłany, mam trwać w Jezusie i przez Niego wszystko czynić. Na mnie i na moje czyny będą patrzyli ludzi i ja mogę wskazywać im Ojca Niebieskiego. Ja jestem Jego dzieckiem. Ja mam im nieść Światłość. Ja mam przynosić owoc jako latorośl!

  „Jezu! Matko moja, módlcie się za mnie”...prawie omdlewałem, a podczas zawołań modlitewnych dołączyłem moje prośby:

- za ludzi dobrych, którzy nic nie wiedzą o Panu Jezusie!

- za kapłanów, najwyższych wysłanników Pana Jezusa, aby wskazywali na przeciwnika Kościoła, Matki i każdej duszy ludzkiej!

- za ludzi dwulicowych, aby Pan dał im Światło!

    Dzisiaj Eucharystia była pod postacią: „Ciała i Krwi Pana Jezusa”. Ile niespodzianek kryje każdy dzień życia w Bogu! Nie wiedzą ludzie co tracą żyjąc tylko tym światem! To co przeżywasz w duszy nie wypowiesz ludzkim językiem. Pojawił się obraz Twarzy Pana Jezusa zalanej krwią spływającą spod korony cierniowej.

   Tyle razy wołałem w koronkach: „przyjmij Ojcze Jego Ciało i Jego Krew”, a dzisiaj spotkała mnie taka łaska. Kapłan po Mszy św. poświęcił mój różaniec ze słowami: „każdy, kto weźmie ten różaniec”...dotykasz i otrzymujesz błogosławieństwo.

   Wiem, że jestem w stanie łaski i wszystkie moje prośby mają wielką moc..trzeba zaczynać cz. bolesną różańca z koronką do Miłosierdzia Bożego w intencji dobrych ludzi nie znających Pana Jezusa Chrystusa. Przygotowałem wszystko na wyjazd do s. Faustynki i na kolanach poprosiłem „Ojcze pobłogosław jutrzejszy dzień”... 

                                                                                                                              APeeL