Nad ranem...w śnie znalazłem się w drzwiach naszego kościoła, gdzie wolno żegnałem się w poczuciu prostoty naszej wiary: „w Imię Ojca i Syna i Ducha Św.”...

    Planowałem być na Mszę św. o 6.30, ale pokonała mnie pokusa „miłości” małżeńskiej. Ja wiem, że ciało jest wrogiem duszy, że tak nie można...nawet napływało, abym „nie szedł do kościoła”, ale sądziłem, że to było od Przeciwnika Boga.

    To był początek mojej drogi duchowej i postanowiłem, że pójdę jemu na złość, ale dzisiaj, gdy to przepisuję wiem, że demon nie przeszkadza nieczystemu w nabożeństwie! Po drodze płynęły modlitwy, a w kościele natknąłem się na Twarz Matki i nie mogłem się nadziwić, że jest tak ludzka...„nasza”! Dodatkowo radość sprawiło ujrzenie Zbawiciela z otwartymi ramionami!

   Padły słowa czytań: „Biada tym, którzy planują nieprawość../../..nie będziecie dumnie chodzić../../”. Myśl uciekła do moich prześladowców. Szkoda mi ich, bo słyszą bicie dzwonów naszego kościoła (wielki dar), a często mieszkają w ich pobliżu!

    Podczas czytania Ewangelii (Mt 12,14-21) padły słowa: „odbyli naradę przeciw Niemu, w jaki sposób Go zgładzić /../ nikt nie usłyszy na rynku Jego skargi”, a ja zawołałem: „Najlepszy Ojcze! Panie, który przenikasz serce i duszę każdego...spraw, abym w cierpieniu był cichy i pokornego serca, a podczas prześladowania nie krzyczał na rynku!”

    W sercu pojawiło się niewysłowione dobro i pokój...chciałbym tutaj posiedzieć w ciszy, ale już jest następna Msza św. i żegna mnie pieśń „Matko szafarko łask”. Później na działce w „Apostolstwie chorych” będę czytał o Matce Szafarce Łask.

    W drodze powrotnej ujrzałem siebie uwięzionego i mam z tego powodu radość, ponieważ ja wiem, że wszystko jest próbą...w przeciwieństwie do tych, którzy wykonują tylko wolę przełożonych. Każde nasze cierpienie ofiarowane (uświęcone) jest wielką łaską Boga Ojca!

    Pragniesz wrócić do Nieba?...to musisz być cichy i pokornego serca...tak jak powracający syn marnotrawny. Każdy z nas jest takim synem marnotrawnym dla Nieba! Trzeba się tylko ukorzyć, aby wrócić do Ojca. To tak niewiele, a zarazem wszystko.

    Zły nie lubi mnie w tym stanie i zawsze kieruje na zakupy...właśnie przeglądam „Nie”. Jak wielka jest tam nienawiść do Prawdziwego Kościoła. Nie śmieją się z innych wyznań! Szatan wie, że tylko nasz Kościół jest prawdziwy!

     Pojawiła się tęsknota za Bogiem Ojcem. Jakże chciałbym mieć jakąś "komórkę" (2x2x2m)...cichy i ciepły kącik służący modlitwie. W książce „Droga do Nieba” padły słowa do mnie: "Oto stałeś się nowym stworzeniem i przyoblekłeś się w Chrystusa /../ zachowaj godność dziecka Bożego /../”.

     W TVP II trafiłem na obraz Trójcy Świętej we wnętrzu kolegiaty w Lincu, a  w tyg. „Niedziela” na słowa: „Człowiek, który wierzy Bogu, nie lęka się przeciwności i trudów życia, ponieważ wie, że wszystko, /../ co pochodzi od Boga, jest dobre”... 

    Rano młodzież oazowa śpiewała w TVP: "Oto jest dzień...dany przez Ojca”! "Dziękuję Ojcze, dziękuję za ten dzień”...

                                                                                                                                     APEL