Na Mszy św. o 6.30 prorok Kohelet powie (Koh 1,2-11): „Marność nad marnościami (…) Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? (…)?” Prorok opisał stan faktyczny, ale to znamy. Przy tym słońce wschodzi i zachodzi kolistą drogą, wiatr wieje, a rzeki płyną do morza, a morze wcale nie wzbiera. "Nic zgoła nowego nie ma pod słońcem. Nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli, ani też o tych, co będą kiedyś żyli, nie będzie wspomnienia u tych, co będą potem”...
Dla podobnych do mnie to nihilizm, a w opisie przyrody prorok nie widział cudów nad cudami. Chyba nie wiedział, że mamy dusze, które Pan Bóg oblókł w śmiertelne ciała, które w momencie śmierci mają wrócić do Niego jako dzieci, które znalazły się na zesłaniu...dla poprawy. Przy tym, mający łaskę wiary tęsknią za Ojczyzną Niebieską i mieszkaniami, których jest tam wiele. Wszystko to wyjaśnił Pan Jezus, Syn Boga Żywego.
Psalmista dodał (Ps 90,3-6.12-14.17): „Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką (…) Obracasz w proch człowieka i mówisz: „Wracajcie synowie ludzcy”. (...) Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął, albo straż nocna. (…) Powróć, o Panie, jak długo będziesz zwlekał? (…)!”
Natomiast Apostoł Jan dodał od Pana Jezusa (J 14,6): „Ja jestem drogą, prawdą i życiem, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.” Komunia święta była w ww. intencji tego dnia, której jeszcze nie znałem...
Na czas czuwania przed Monstrancją o 17.00 popłakałem się z powodu rozłąki z Bogiem Ojcem wołając: „Tato! Tatusiu!” Nie dziw się „zdziecinnieniem”, bo tak wołają podobni do mnie, ponieważ jesteśmy dziećmi Bożymi. Zarazem napłynął wielki ból duchowy dotyczący nadchodzącej zagłady świata.
Z głębi duszy „krzyczałem”: na kolana panie Czarzasty, bo wrogów widzisz w tych, „którzy nie są z wami!?” To już przerabialiśmy, a ja jestem tego dowodem. Przez 40 lat ciężkiego niewolnictwa w przychodni (mogłem umrzeć z tego powodu) towarzysze podziękowali mi: moja łaska wiary to choroba!
Zarazem marszałek słusznie zaleca, aby nie kłaniać się prezydentowi, bo pragnie, aby czyniono to jemu. Nie wie dziadek, że nie czujemy starości, ponieważ nasze dusze są wiecznie młode, a właśnie nadszedł czas ich ratowania. Przecież brat Wowa, nasz człowiek w Moskwie na stoliczku ma obrazek dyktatora Józefa Wissarionowicza Stalina z pragnieniem odbudowy wielkiej Rosji. Jest pewne, że spotka się z Józkiem i będą drzeć się jak opętani, ponieważ będą wiedzieli, że ich męka będzie trwała przez całą wieczność.
Towarzysz marszałek nieświadomie chce do nich dołączyć...stąd gwiazdorzenie od Szatana, dobre poczucie z powodu uznania i walki z pomyłkowo wybranym prezydentem, bo miał nim zostać Rafał Trzaskowski...
W kościele nie było nikogo, Deus Abba wprost czekał na mnie i na całe miasto, ale w tym świętym czasie trwał pośpieszny remont głównego wejścia do kościoła, który był symbolicznie zamknięty!.
Po odmówieniu mojej modlitwy w ww. intencji pojechałem do grających w piłkę nożną, gdzie powtórzyłem ją w intencji dnia wczorajszego…
APeeL