Motto: „Panie Jezu spraw, abym przejrzał"... 

     Zaraz zdziwisz się i zapytasz: skąd taka intencja? Ludzi normalnych, a takich jest więcej (99.99% ludzkości) też to zdziwi. Sam nie słyszałem, aby ktoś tak twierdził (oprócz słów w Ewangelii). Tutaj nie chodziło o przejrzenie duchowe (nawrócenie), ale dobre widzenie...

    Nie daj Boże natknąć się z tym na kolegę psychiatrę, który jest przykładem zdrowia psychicznego i porównuje innych do siebie. Od razu stwierdzi omamy wzrokowe, bo wiara katolicka to jakieś dziwactwo, szczególnie, gdy dotyczy ludzi wykształconych. 

     Najgorsze jest to, że ci koledzy jako korporacja mówią jednym głosem, nie wolno im podważyć diagnozy innego. Wielu takich kolegów jest normalnych, ale ja stykałem się tylko z  s z a r l a t a n a m i. Nie bada taki wg schematu tylko przesłuchuje. Może ktoś z otoczenia prezydenta przeczyta moją diagnozę, ponieważ jest to sprawa b. poważna ze względu na negowanie jedynie prawdziwej wiary katolickiej...

   Właśnie żona była u kardiologa, który stwierdził, że jest zdrowa (taka jest prawda dotycząca  przebiegu "umiłowanego prochu z prochu"). Nawet zażartował, że do Pana Jezusa wniesiono porażonego na noszach, a ten powiedział, że "nie zbadał mi ciśnienia"...       

    Jeszcze wczoraj mieliśmy z żoną na głowie dzisiejszą operację zaćmy, a wcześniej problem z tym kto nas zawiezie? Ja takich spraw nie przeżywam, ponieważ jako lekarz stykałem się z wielkimi cierpieniami ludzi. Nawet obecnie nie potrafię żyć bez stresu. Właśnie samochód nie psuł się przez miesiąc, a tu nagle wysiadł klakson, ale po czasie możesz go użyć jeden raz...dla policji! Nie używam tego ostrzegania, ponieważ jeżdżę wolno i ostrożnie w przeciwieństwie do gówniarzy pędzących chodnikami na hulajnogach!

     Ten dzień przebiegał w prowadzeniu przez Boga Ojca, żona prosi wówczas "Panie Jezu! Zajmij się tą sprawą". Wszystko wypunktuję...

1. Do szpitala na operację zaćmy (jednego dnia z żoną) zawiózł nas sąsiad, a także odebrał, wspólnie mieliśmy zabieg z żoną... 

2. Na OIOM-e mieliśmy być o 6.30, nastawiłem budzi na 4.00, ale zostałem obudzony przed jego włączeniem...wówczas jestem wyspany. Sąsiad jest słowny, sam zadzwonił i jechaliśmy pół godziny jego Toyotą.

3. Zapytałem panią czy u niej się załatwia rejestrację do zabiegu, okazało się że u niej bo poprzednie stanowisko chyba skasowano. Tam podczas oczekiwania na wypełnienie dokumentacji rozmawiałem z dwoma babciami, a takie osoby są często skołowane przez Szatana. Jedna z nich rozpacza od 20 lat po utracie kogoś bliskiego, a druga mówi, że chodzi do kościoła tylko w niedzielę.

4. W oddziale okulistycznym przydzielono mnie do pokoju z czterema wolnymi łóżkami, ale wyprałem jedno z nich ponieważ, zauważyłem tam Pana Jezusa Miłosiernego ona Jezusa z Sercem oraz informacją o Dniu Chorych...

5. W wolnym czasie udało się połączyć z domeną, ponieważ kilka zapisów nie można było edytować (brak aliasu), zdarzyło mi się to pierwszy raz, myślałem o braku miejsca na hostingu. Wszystko było w porządku. Nie dziwię się, bo wszędzie na mnie napadają. Poprosiłem św. Józefa o pomoc, bo proponowano informatyczne akrobacje, ja jestem tylko dr Bylejaki (piszemy bez kropki). Św. Józef wskazał, że przy edycji artykułu jest okienko opcje, gdzie są dwie opcje: artykuł  edytowany i nieedytowany.  Ktoś wyłączył edycję...naprawa trwa 5 minut.  

6. Zadzwonił pan w sprawie przyłączenia światłowodu, cały czas waham się, nie wiem czy jest to Wola Boga Ojca czy pokusa (kontrakt na dwa lata, chyba do mojej śmierci). 

7. Nie uwierzysz, ale na korytarzu szpitalnym nagle pojawił się kapłan z kielichem pełnym komunikantów...i podszedł do mnie pierwszego. Po przyjęciu Duchowego Ciała Pana Jezusa płakałem się z zaskoczenia tak wielkim darem, bo dzisiaj nie będę mógł być w kościele! Później rozmawiałem z nim o tym Cudzie Ostatnim, duszy i Szatanie oraz o jest co jest z nami tuż po śmierci ciała! W dwóch słowach Pan Jezus odwiedził mnie w szpitalu!

8. Podczas opuszczania oddziału okulistycznego wstąpiliśmy  do kaplicy szpitalne i to na czas Msz św. z czytaniem Słowa Bożego. Tak byliśmy spotkanie z Panem Jezusem! 

9. W otrzymanej informacji nie wspomniano, że po zdjęciu opatrunku (można to uczynić po kilku godzinach lub dnia następnego. Nie padło tam słowo, co dzieje się z naszym widzeniem. Ja przestraszyłem się zamgleniem widzenia, co jest normalne i ustępuje po kilku dniach. Takich przestraszonych są tysiące. Padłem w ciemności na kolana z zawołaniem: "Panie Jezu spraw, abym przejrzał"!

     Po kilku godzinach stwierdziłem, że widzę bardzo dobrze na operowane oko! dobrze na to przejrzałem na operowane oko nie było mgły i poprzednich objawów zaćmy!

10.Nie patrząc na zakazy jutro pojadę na Mszę św. o 6.30. Eucharystia ułoży się pionowo wzdłuż jamy ustnej, a to oznacza ("My" z Bogiem Ojcem). 

    Zważ na moje zadziwienie bezmiarem łask w ciągu jakiegoś dnia. Nigdy nie miałem czegoś takiego, ale najważniejsze było przyjście do mnie Pana Jezusa...

                                                                                                                                            APeeL