Wróciły obrazy z wczorajszego dnia jako „duchowość zdarzeń” pomocne w odczycie ww. intencji modlitewnej…
– zgon trzech młodych ludzi
– spalona trzynastolatka za którą była wczorajsza Msza święta
– spotkałem też znajomą, której miał ciężki wypadek.
– trafiłem na pogrzeb z orkiestrą młodej osoby, która zginęła w wypadku...
Podczas przejazdu na Mszę świętą dziękowałem Bogu Ojcu za wszystko, a w tym także za współcierpienie z Panem Jezusem w zbawianiu oraz w cierpieniu Stwórcy z powodu całej ludzkości, która zdąża do swojej zagłady.
Kapłan stwierdził, że Msza święta to dziękczynienie! Ja widzę, że jest to spotkanie mojej duszy z Duchowym Ciałem Pana Jezusa. Tego Misterium nie pojmie normalny człowiek! Popłyną czytania…
1. Prorok Syrach mówił o tym, co wiem, a to było tak dawno (Syr 17,1-15): „Pan stworzył człowieka z ziemi i znów go jej zwróci. Odliczył ludziom dni i wyznaczył czas odpowiedni, oraz dał im władzę nad tym wszystkim, co jest na niej. Przyodział ich w moc podobną do swojej i uczynił ich na swój obraz. Uczynił ich groźnymi dla wszystkiego stworzenia, aby panowali nad zwierzętami i ptactwem. Dał im wolną wolę (…) Napełnił ich wiedzą i rozumem, o złu i dobru ich pouczył. (…) Przymierze wieczne zawarł z nimi i objawił im swoje prawa. (…) I dał każdemu przykazania co do jego bliźniego”.
2. Psalmista wołał (Ps 103,13-18a): „Bóg jest łaskawy dla swoich czcicieli (…) Dni człowieka są jak trawa (…)”...
3. Przytoczono słowa dziękczynienia Zbawiciela Bogu Ojca za objawienie Tajemnic Królestwa prostaczkom, a w Ewangelii (Mk 10) dodał: „Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”. Chodzi tutaj o naszą ufność Bogu Ojcu, a nie badanie wiary objawionej i to przez „mądrusiów”!
Dzisiaj zacząłem przyjmować ludzi, których było początkowo mało…
- Tłumaczyłem zdrowej pani, która martwi się o swoje zdrowie, a jest zdrowa! Boga boli już głowę od pani wołania, bo żyjemy nie dla zdrowia, ale dla Boga Ojca do którego mamy wrócić! Większość nie wie po co żyje...tak też było ze mną!
- Innej przekazałem, że od czasu nawrócenia wiem, że jest wszechobecny Bóg Ojciec, a cudem ostatnim jest Eucharystia! Nie wolno mi tego skrywać, bo otrzymałem to darmo!
Kapłan na Mszy św. prosił, aby Pan Jezus przygarnął nieszczęśliwych, a to pomogło w odczycie ww. intencji modlitewnej! Może wielu w tym czasie zawoła do Pana Jezusa, który na nich czeka i może ich przygarnąć! Podczas późniejszego odmawiania mojej modlitwy przesuną się „ginący w cierpieniach”: o. Kolbe w Oświęcimiu (dobrowolne oddania swojego życia), zamordowani w meczecie podczas modlitwy, wojna Irak/Iran, Czeczenia, a nawet koledzy lekarze, którzy zginęli (relanium, alkohol)...ogarnij cały świat.
Zrobił się nawał, nawet nie mogłem odmówić modlitwy „Anioł Pański”, ale z kasety popłynęły słowa piosenki Krawczyka "tylko Ty przy mnie trwasz (…) W trudnych dniach! Tylko Ty, sercem Swym zawsze chcesz bronić mnie". W tym czasie wzrok zatrzymała Twarz Pana Jezusa - gliniana płaskorzeźba wykonana przez pacjentkę z Instytutu Reumatologicznego zdeformowanymi dłońmi - nad drzwiami mojego gabinetu.
Ból zalał serce z pytaniem: dlaczego ludzie nie chcą wrócić do Królestwa Bożego?! To ból rozłąki z Panem Jezusem. Dodatkowo "patrzył” Pan Jezus z książki "Mistrz”. Podczas przejazdu samochodem łzy zalewały oczy. W tym bólu słuchałem świadectwa wiary liderów zespołu rockowego: jednemu zginęła żona, sam był na samym dnie.
Wróciły nieszczęścia tego świata: zgony i nagłe zdarzenia oraz wypadki, nie wspominając o wojnach. Zarazem napłynął obraz Raju, miejsca wiecznej szczęśliwości i pełni bezpieczeństwa. Ja wiem jak trudno jest ludziom bez wiary, gdy spotyka ich "zawaleniem się wszystkiego". W tym czasie wołałem z płaczem: „Jezu! Jezu! Panie mojego życia i wieczności”.
Ile cierpień niesie ten świat: oto młoda kobieta z wielką pokrzywką całego ciała, na wyjeździe karetką trafiłem do babuszki przestraszonej zakażeniem i ubocznym działaniem wielu leków. Zetknąłem się z sąsiadką, której syn zginął potrącony przez samochód, był wówczas pijany. Innej też zginął syn, a dodatkowo nie udała się operacja kolana (zesztywniało).
O 19.00 w pokoju lekarskim zapaliłem lampkę przed modlitwą: „za ginących w cierpieniach”. Z kasety popłyną słowa kapłana o „trudnych czasach” i „ginących jak w bitwie”:: wypadki, pożary, narkotyki, lekomania, popisy dla pieniędzy...napłynął też obraz potrąconego, którego trzeba karmić…
W nocy zerwano do dalekiego porodu. Prószył śnieg, popłynie moja modlitwa z zawołaniem: „Ojcze mojego wygnania”. Po powrocie do bazy w ambulatorium trafiłem na młodego człowieka, który nie żył! Nagle i niespodziewanie dla rodziny, w sytuacji niejasnej, pił alkohol. Ja też tak mogłem skończyć. Jak wielkie to cierpienie dla wszystkich...
- Przyszła dziewczyna w szpilkach ze skręconą stopą. Wcześniej dziwiłem się głupocie kobiet, które ścigały się na ulicy w takim obuwiu!
- Przybył też pacjent z choroba Buergera (zakrzepowo-zarostowe zapalenie naczyń). To przewlekły stan zapalny tętnic i żył, który dotyka głównie palców dłoni i stóp (głównie dotyczy palaczy tytoniu). Poprosiłem go, aby uświęcił swoje cierpienie i prosił o prowadzenie każdego dnia życia.
APeeL