W ludziach normalnych czyli obojętnych duchowo trwa przekonanie, że posługujący w wierze katolickiej, a szczególnie kapłani powinni być przykładem świętości. Jest to wynik niewiary w istnienie Boga Ojca, a co za tym idzie Szatana, Księcia tego świata, za którym poszli skażeni grzechem pierworodnym.

     Nie wiem jak tam było, ale mogę potwierdzić, że znajdujemy się w "Obozie Ziemia", gdzie mamy się nawrócić. Na drogę otrzymaliśmy wolną wolę na której szczycie jest owsiakowate „róbta, co chceta” oraz czas, nie wiadomo jaki. W tym skrócie jest wszystko.

       Pochlebcy Mefistofelesa (Kłamcy i Niszczyciela) maja spokój (nie potrzebują kuszenia), na końcu życia giną jako potępieni. Ci, którzy doznają nawrócenia (neofici) są poddani różnym działaniom Szatana (próbom), co znamy z naszego życia ziemskiego.

     Oni nie wiedzą, że są łatwym łupem upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji w czynieniu zła. Nie wiedzą też, że celem naszego życia jest ś w i ę t o ś ć! Inaczej nie można wejść bezpośrednio do Królestwa Bożego...

    Z tego wynika, że postępujący w duchowości czyli wspinający się do Nieba...są szczególnie narażeni na upadki. Przykładem był św. Piotr, któremu Pan Jezus to zapowiedział, że trzy razy wyprze się Jego...przed zapianiem koguta! 

                                                          Drabina do nieba

     Najlepiej można to ujrzeć na drabinie do nieba!  Świeżo nawrócony (neofita) upada często z powodu ludzkiej słabości, natomiast abp Grzegorz Ryś został skuszony jednością...Szatan podsunął mu „dobro”:

- braci starszych w wierze, którzy nadal czekają na przyjście zbawiciela

- zreformowanych przez przez Lutra i Kalwina (odstępcami od papieża) u których nie ma liturgii (brak Eucharystii)

- dalej jest ekumenizm, bo każdy w coś wierzy

- brak tylko islamu, gdzie odbierają wolną wolę!

     To jego wielki upadek, na dodatek nie widzi tego, a przecież może zawołać do Ducha Świętego, ale to wymaga pokory z ujrzeniem naszych słabości.

     Na Mszy św. o 6.30 zatrzymałem się przy drzwiach kościoła zdziwiony, że w szkle tablicy ogłoszeń odbił się wielki baner Pana Jezusa niosącego krzyż. To dla mnie była zapowiedź jakiegoś cierpienia. W Ewangelii (J 13,21-33.36-38) Pan Jezus na Ostatniej Wieczerzy ujawnił Piotrowi zdrajcę, Judasza.

- Panie, kto to jest?

- To ten, którego podam kawałek chleba...

     Zarazem dowie się, że wyprze się Pana Jezusa aż trzy razy przed zapianiem koguta. 

     Po odczycie ww. intencji - od razu potwierdzonej widokiem skoczka narciarskiego, który upadł z wysokości - odmówiłem moją modlitwę. Nasze upadki duchowe mają odpowiednik w ciele fizycznym, każdy zna to z wyczynów po „wzmocnieniu się” alkoholem, pobraniu narkotyków lub w jakiejś furii.

      Mnie Szatan podsunął środek przeczyszczający po którym musiałem wybiec z czuwania przed Monstrancją (o 17.30), ale to nic nie dało. Jak miałeś takie zdarzenie to nie muszę ci opisywać...

                                                                                                                                  APeeL