Trafiłem na Mszę św. o 6.30 rozproszony uszkodzeniem wyszukiwarki Google, potrzebą poprawy działania strony internetowej, reperacją półosi w samochodzie, a do tego doszły problemy sercowe oraz zespół bólowo-korzeniowy kręgosłupa.

      Dotarło pierwsze czytanie w którym…

1. Królowa Estera (Est 14,1.3-5.12-14) „przejęta niebezpieczeństwem śmierci (…) błagała Pana: „wspomóż mnie opuszczoną i nie mającą nikogo oprócz Ciebie, Panie, który wiesz wszystko.”

2. Psalmista dodał (Ps 138,1-3.7c-8): "Pan mnie wysłuchał, kiedy Go wzywałem"...

     Te dwa czytania przepisuję zdziwiony, ponieważ już odczytałem intencję modlitewną z powodu moich kłopotów i mojego wołania. Po Eucharystii minęła senność, opracowałem i edytowałem wczorajsze świadectwo wiary, później udałem się do mechanika, ale jest zapracowany i sam ma kłopot (pogrzeb). Napisałem także do speca od strony internetowej, bo jest problem dotarcia do artykułów (Chronologiczne i „Szukaj”)...było dobrze, ale naprawiający zepsuł.

      Na pocieszenie ustawiłem polecenia do pisania głosem (SpeechTexter), ponieważ wszystko było poprzestawiane, nie wiem przez kogo (program jest nieszczelny). Może wreszcie nie będę miał przedrzeźniania podczas zapisów? Miałem tylko problem z myślnikiem, trudno go napisać na klawiaturze. Zrobiłem jego kopię z jakiegoś tekstu i wkleiłem...

      Przysnąłem na chwilkę i zerwałem się ze śpiewem na adorację Monstrancji: „Panie, Ty widzisz krzyża się nie wstydzę, krzyż mój całuję...”. Przed wejściem do kościoła popłakałem się z wołaniem: „Panie Jezu! Ty wiesz wszystko, znasz moje serce. Tyle mam różnych kłopotów, uwolnij mnie, bo pragnę żyć tylko dla Ciebie i dla Królestwo Bożego, przecież poza tym do niczego się nie nadaję...oprócz modlitwy”.

      Na czuwaniu było pięć osób...po co robić takie spotkania, gdy nie ma chętnych? Z drugiej strony ja nie miałbym tych przeżyć duchowych w których miesza się ten świat z duchowym. Zarazem można powiedzieć, że Pan Jezus oddałby swoje życie...nawet za jednego grzesznika.

       Po błogosławieństwie Monstrancją pojechałem bezpośrednio na mecz piłkarzy, gdzie lubię wołać do Boga Ojca...pod „gołym” niebem! W odczycie ostatecznej intencji pomógł wczorajszy film „Gość oczekiwany” w TV Trwam...podczas którego płakałem zdziwiony mistycznym wołaniem pokrzywdzonego biedaka.

3. Wcześniej przeczytałem przeoczoną w kościele Ewangelię (Mt 7,7-12) w której Pan Jezus powiedział: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą”.

     Ja to widzę i nudzę opisami działania Trójcy Świętej oraz otrzymywaną pomocą także od świętych oraz całej hierarchii Bożych Ochroniarzy...na podobieństwo ochrony ziemskich VIP-ów! To wg pewnych swego dziecinada, a ja odpowiadam, że gubi ich bufonada i głupota dochowa, indolencja i ignorancja...wynikająca z negowania życia nadprzyrodzonego. Na palcach lewej ręki mogę policzyć tych z którymi mogę porozmawiać. Cóż się dziwić, gdy proboszcz dopiero przed śmiercią uwierzył w moją łaskę.

       Pomyśl o strachu Kim Jong Una (nie ma sobowtórów)...z pałacami pod ziemią. W tym czasie nie boi się Boga Ojca, w Trójcy Jedynego, który może przenieść go z górą do Korei Południowej. To dopiero byłby śmiech i wstrząs, ale już nie będzie żadnego znaku, bo Cudem Ostatnim jest Eucharystia, czyli Duchowe Ciało Pana Jezusa w kawałku chlebka (opłatku). W tym czasie naród wybrany czeka na przyjście wymyślonego z b a w i c i e l a. Już raz zostali wyzwoleni! Natomiast w Izbie Lekarskiej koledzy jak jeden mąż trwają po stronie psychiatry, który powalił krzyż, a ja dalej jestem chory (mistyka to psychoza). Wejdź w „Szukaj” (04.10.2007)

      Po błogosławieństwie Monstrancją pojechałem na boisko, aby w czasie meczu amatorów rozruszać się i odmówić moją godzinną modlitwę. Chwilami płakałem podczas wołania do Boga Ojca. Pan sprawił, że prysły objawy rwy kulszowej, bo intencja była także za mnie! Oto przykład długich zawołań (modlitwa jest na witrynie):

Ojcze Przedwieczny przyjmij – przez Niepokalane Serce Matki – obnażenie Zbawiciela na Golgocie za błagających o pomoc.

O! Jezu Miłości moja, bądź uwielbiony i zmiłuj się nad nami.

Matko Miłosierdzia módl się nad nami.

     Wszystkie cierpienia Pana Jezusa z moim płaczem są dowodem na modlitwę serca, która jest współcierpieniem ze Zbawicielem. Po przerwie wróciła możliwość wołania w odczytanych intencjach. Tego bólu duchowego z płaczem, a zarazem radości nie można przekazać...

     Możesz wejść na stronę, gdzie są modlitwy w różnych potrzebach, ale ja zalecam, aby każdy wołał po swojemu. https://modlitwywiary.pl/modlitwa-do-pana-jezusa-o-pomoc/

                                                                                                                                                          APeeL