Dzisiaj i to dosłownie - przed Drogą Krzyżową z późniejszą Mszą św. o 18.00 - załatwiłem wszystkie moje sprawy. Wykąpany i w białej koszuli pojechałem na spotkanie z Panem Jezusem. Zdziwiony stwierdziłem, że trafiłem na IV Stację. Wyraźnie słyszałem w ogłoszeniach, że będzie o 17.15. W Internecie nie dano informacji, natomiast miały być cztery nabożeństwa: poranne dla dorosłych, o 15.00 dla dzieci, przed Mszą św. wieczorną i czwarte dla młodzieży o 19.00! 

    Spodziewałem się nawału, tak jak realizujący ten głupi pomysł, nawet przyjechałem wcześniej, a kościół w połowie był pusty z brakiem ogrzewania. Napłynęła pretensja Boga Ojca do Izraelitów, że Arka jest w namiocie. Wokół kościoła są wille bogaczy, gdzie jest przytulnie, a tu grabieją ręce i trzęsiesz się z zimna w kożuchu.

    Ludzie wokół nie żyją wiarą, przychodzą do kościoła z „obowiązku” w niedzielę. Może mylić liczba przyjmujących kapłana po kolędzie (2/3). Ja wiem, że jest to 20%. Wielu dobrych, których znam od lat przeszło na pogaństwo z przeszkadzaniem najbliższym w życiu duchowym. Po śmierci wniosą ich – jako wiernych – do Świątyni Boga na ziemi, a to jest zabronione.

    Nie miałem żadnych przeżyć, szkoda mi także kapłanów z powodu tego zamieszania. Tak jest, gdy decydenci kierują się swoim „dobrem” od Szatana. Ile młodzieży przybędzie na Drogę Krzyżową ok. 19.00?

     Na Mszy św. mój prorok Izajasz przekaże Słowa Boga Ojca (Iz 58,1-9): „To mówi Pan Bóg: Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa (...) Szukają Mnie dzień za dniem, pragną poznać moje drogi, jak naród, który kocha sprawiedliwości nie opuszcza Prawa swego Boga. Proszą Mnie o sprawiedliwe prawa, pragną bliskości Boga (…)”, a zarazem mają pretensję, bo umartwiają się i poszczą, a Bóg nie spełnia ich życzeń!

     W tym czasie niczym nie różnią się od pogan, bo tamci też poszczą, ale dla figury lub odchudzania się. Dalej Pan wymieniał nasze złe uczynki, dopiero życie zgodne z wiarą sprawi, że: „Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: Oto jestem!”

     Tak było w moich obecnych kłopotach, które skończyły się prawie z wyjściem na nabożeństwo Drogi Krzyżowej, a tu rozczarowanie. Nie wypaliło nabożeństwo z dziećmi...przesunięto go, rozpoczęto wcześniej, spóźniłem się i trafiłem na rozważania dla dzieci. Nawet nikt nie niósł krzyża!

      W tym czasie wzrok zatrzymał wizerunek s. Faustynki, a po czasie popłynie pieśń: „Jezu! Ufam Tobie, miłosierny Boże, jeszcze raz mi przebacz proszę Cię w pokorze”…

      W moim  stanie niewiele zmieniła Eucharystia. Trzęsąc się z zimna dobiłem samochodem do domu i padłem.                                                                                                                   APeeL

 

 

07.08.1998(pt)  ZA PEŁNYCH POŚWIĘCENIA...

PRZEMIENIENIE PAŃSKIE

     Wczoraj nastawiłem budzik, mieliśmy iść na Mszę świętą poranną, ale teraz wiem, że mam być na wieczornej i trafić wcześniej do pracy. Dowiem się, że dzisiaj przyjdą do nas pielgrzymi idący do Częstochowy. Wrócił wczorajszy program: walka o krzyż w Oświęcimiu, który pragną usunąć bracia starsi w wierze!

      Zacząłem pracę wcześniej i to sam, a po czasie do gabinetu dopłynie śpiew przechodzących pielgrzymów! Nie znałem intencji tego ciężkiego dnia, ale nie było też ataków Szatana...tylko trochę kłótni na korytarzu. Przesuwali się pacjenci z później odczytanej intencji...

- żona, która opiekuje się niewidomym i porażonym mężem i to od wielu lat

- trzy staruszki, opiekunki swoich wybrańców z otępieniem

- ciężarna

- wnuczka, która przybyła z dziadkiem.

     Cały czas trwała ciężka praca i nie było widać końca, ale ratowała kawa i pragnienie pomagania. Wracałem, a w moim sercu trwała radość z pełni poświęcenia, nikomu nie odmówiłem, a w tym czasie napłynie Ochojska i matka Teresa, ratownicy (aktualnie podczas potopu w Chinach). Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego i początek mojej modlitwy przebłagalnej…

      Po drodze...

- spotkałem matkę z dzieciątkiem w wózku

- wcześniej wzrok zatrzymała sąsiadka, pielęgniarka, pełna poświęcenia dla uszkodzonego męża

- budujący w spokoju domy i bloki, a to ciężka praca

- sportowcy na stadionie.

     W bólu popłynie modlitwa i tak znalazłem się pod figurą Mateczki Zbawiciela! W domu wzrok zatrzyma zawołanie do Matki Bożej: "Bolesna Królowo Polski, wspomagająca ciężko pracujących". O 17:00 Teleexpress” doniesie o straszliwych obrazach wybuchu bomby w Nairobi (Nigerii): przeszło 1000 rannych i wielu zabitych.

      Podczas przejścia na Msze św. wieczorną spotkałem z pielgrzymów. Sam przysypiałem na Mszy świętej, gdzie dotarły tylko słowa z Ewangelii (Mk 9.2-10) o przemienieniu się Pana Jezusa (ukazaniu boskości) wobec Piotra, Jakuba i Jana.

     Do domu wracałem noga za nogą kończąc moja modlitwę („św. Agonię”), która jest na witrynie. W tym czasie napłynie poświecenie się żony, policjanci ścigający groźnych mafiosów, kapłan broniący bezdomnych na Dworcu Centralnym, których stamtąd usuwają,  kardynał Stefan Wyszyński, Jan Paweł II, święci, męczennicy i ci którzy idą co Zbawicielem...o. Kolbe i s. Faustynka!

     Kończy się ten dzień, a w ręku "Rzeczypospolita" z art. o pełnych poświęcenia Szatanowi! Jakże Pan wszystko pokazuje! Jeszcze stare "Echo" w którym jest informacja o poświęcających się w pełni Panu oraz Mateczce Najświętszej: o. Slavko Barbarić,, o. Rydzyk i o. Kolbe. Przepłynie świat pełnych poświęcenia, w tym ratownicy, ginący w akcjach pomocy (powodzie, pożary, wybuchy, itd.).

     Padłem na kolana z prośbą o ochronę rodziny. W tym czasie napłynął obraz - figury MB Niepokalanej przy naszym bloku – z Jej słowami: „Jestem z tobą:…

                                                                                                                                       APeeL