W śnie byłem przy palącym się ognisko oraz jechałem na giełdę...później takie migawki będą w telewizji. Ciekawe jest to, że w śnie rozmawia się błyskawicznie (przy pomocy myśli)...muszę zauważyć jak to jest z obcokrajowcem, bo języki mamy pomieszane w ciałach fizycznych.
Źle znoszę obserwację mojej osoby...ma być spotkanie z premierem Buzkiem, a ja chciałbym zapytać go, czy wie ile to kosztuje nasze państwo? Władza zmienia się, a służby robią, co chcą. Napłynęło pragnieniem wyjazdu do matki ziemskiej z pobytem na Mszy św. w kościele rodzinnym, a w tym czasie z transmisji nabożeństwa popłynie informacja o cierpieniach proroków, którzy pragnęli zaznać tego, co zapowiadali. Ja dożyłem czasu przyjścia zapowiadanego Zbawiciela i jestem świadkiem spełnienia tego, co zapowiadali.
Popłakałem się podczas relacji telewizyjne starszej kobiety, która wróciła w Kazachstanu. Tam została jej córki, która pragnie wrócić do Polski...do byle kącika. Tak poznałem intencję tego dnia...ogarnij świat ludzkich pragnień.
W tej intencji zacząłem moją modlitwę przebłagalną, a w telewizji pokażą rolników z Portugalii, którzy hodują czarne owce i trudno je sprzedać, podobnie jest z naszymi i z Włoch, którzy nawet interweniowali u Jana Pawła II, bo produkują zbyt dużo mleka!
Nieprzypadkowo oglądałem "Słowo na niedzielę", gdzie młody kapłan mówił o początku swojego powołania, gdy modlił się do Boga Ojca w swoich sprawach. Większość nie prosi o nic i nie dziękuje za obdarowanie. Serce zalało cierpienie, wprost chciało się płakać, ponieważ ludzie mają morze pragnień...znam to z gabinetu lekarskiego. W tym czasie idzie zimno, a powodzian zostawiono zna pastwę losu.
Moim największym i ostatecznym pragnieniem jest powrót do Królestwa Bożego, do Domu Ojca i Pana Jezusa, do miejsca wiecznej szczęśliwości, a teraz uczestnictwo w zbawianiu innych.
Pozostałem w domu i trafiłem na Mszę św. w naszym kościele, gdzie na chórze poprosiłem s. organistkę, aby ofiarowała każdy dzień swojego życia w jakiejś intencji („uświęcała”).
Poprosiłem też Pana Jezusa o przyjęcie mojej modlitwy i cierpienie tego dnia. Na ten czas popłyną słowa czytania związane z tą intencją...
1. Psalmista zawołał ( Ps: Iz 12,2-6); ‘Pan jest moją mocą i pieśnią,
On stał się dla mnie zbawieniem”.
2. Natomiast św Paweł zalecił (Flp 4,4-7): „Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie”.
Popłakałem się po przyjęciu św. Hostii, a po Mszy św. kupiłem obwarzanki Cygance z dzieciątkiem. Podziękowała i życzyła dobrych świąt. Wracałem wołając do Boga Ojca w mojej modlitwie przebłagalnej w intencji tego dnia.
Później popłynie film o Nepalu zagarniętym przez Chiny, gdzie ludzie żyją dla Boga, cały dzień. Do tego Czeczeńcy i Kurdowie pragnący wolności oraz Izrael czekający na przyjście Zbawiciela! Jeszcze Cyganie, a to przykład ludzi żyjących bez własnej ojczyzny.
W telewizji pokażą młodych, którzy pragną wolności, bo mamy XX wiek, a nie Średniowiecze. To pragnienie "wolności", sławy, piękna i bogactwa, popisywania się, zwycięstw w meczach ich drużyn, itd.! „Super Express” opisze ofiary kasyna. Niewidomy próbuje śpiewać piosenkę Maryli Rodowicz, a najlepiej obrazują to prośby dzieci do św. Mikołaja...trafiające później do kosza!
Bólu skończę moją modlitwą przebłagalną i płaczem poproszę Zbawiciela, aby przekazywał na mnie cierpienia mojej rodziny. Jeszcze pragnienie Stefana Kisielewskiego, aby świat ujrzał totalny fałsz bolszewizmu! Jednak nie wiedział, że bój - na tym wygnaniu - toczy się nad nami pomiędzy Mefistofelesem, a Stwórcą. Na końcu wołałem za dzieciątka adoptowane dziękując zarazem Bogu Ojcu za ten dzień...
ApeeL