Na Mszy św. porannej o 6.30 padną piękne słowa (Pwt 4,32-40) o Prawdzie naszej wiary...od dawnych czasów, bo zapytaj „od jednego krańca niebios do drugiego, czy nastąpiło tak wielkie wydarzenie jak to lub czy słyszano od czymś podobnym?”
Tutaj chodzi o naród wybrany, ale problem jest wciąż aktualny, bo podważa się istnienie jedynie prawdziwej wiary katolickiej.
Piszący pytał…
- Czy słyszał jakiś naród głos Boży z ognia, jak ty słyszałeś, i pozostał żywy?
- Czy usiłował Bóg przyjść i wybrać sobie jeden naród spośród innych narodów przez doświadczenia, znaki, cuda i wojny, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem, dziełami przerażającymi, jak to wszystko, co tobie uczynił Pan, Bóg twój, w Egipcie na twoich oczach?
„Widziałeś to wszystko, byś poznał, że Pan jest Bogiem, a poza Nim nie ma innego. Z niebios pozwolił ci słyszeć swój głos, aby cię pouczyć. Na ziemi dał ci zobaczyć swój ogień ogromny i słyszeć swoje słowa spośród ognia. Ponieważ umiłował twych przodków, wybrał po nich ich potomstwo i wyprowadził cię z Egiptu sam ogromną swoją potęgą.
Na twoich oczach, ze względu na ciebie wydziedziczył obce narody, większe i silniejsze od ciebie, by cię wprowadzić w posiadanie ich ziemi, jak to jest dzisiaj. Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego. Strzeż Jego praw i nakazów, które ja dziś polecam tobie pełnić; by dobrze ci się wiodło i twym synom po tobie; byś przedłużył swe dni na ziemi, którą na zawsze daje ci Pan, Bóg twój”.
Psalmista wspomniał (Ps 77,12-16.21): "Wspominam, Panie, dawne Twoje cuda. (...) Boże, Twoja droga jest święta: który z bogów dorówna wielkością naszemu Bogu?”
Pan Jezus w Ewangelii (Mt 16,24-28) rzekł: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je”.
O 15.00 s. Faustyna przekazała, że zapisuje swoje doznania dzięki Panu Jezusowi na polecenie spowiednika. Sama z siebie nie może nic uczynić i nic napisać. To wszystko potwierdzam i od dawna piszę o tym w moich w świadectwach.
Zobacz jak została podana obecna intencja modlitewna. Przyjechał do nas wnuczek, jak zwykle żartowaliśmy, bo łapie moje żarty i dodaje swoje. Później siedziałem zajęty, ale natchnienie sprawiło, że spojrzałem na zegarek, a to był już czas czytania „Dzienniczka” s. Faustyny. Jakże zdziwiłem się, bo właśnie trafiłem na Słowa Pana Jezusa o duszach wi e l o m ó w n y c h. To dzień także za mnie.
Natychmiast wiedziałem, że w tej intencji mam poświęcić ten dzień mojego życia z wielkim zmęczeniem, ponieważ pracowałem od 4.00 (zaległe zapisy). Dodam, że należę do dusz z tą wadą. Walka trwa, ale zapominam się, ponieważ lubię humor sytuacyjny, a wszędzie spotykam swoich pacjentów. Żarty bawią nasze ciała fizyczne, a dusza lubi cichość, milczenie, modlitwy.
To najbardziej jest pokazane po Eucharystii, gdzie pragniemy świętej ciszy. Muszę znaleźć ten fragment zapisu w dzienniczku i uzupełnię to świadectwo, bo po żartach sam mam niesmak. Zawsze boleję nad tą wada, wiem, że mam trwać w milczeniu. Nawet nie pomaga prośba Boga Ojca (św. Hostia zamykająca mi usta)...zapominam się, a Szatan tylko czeka na to, abym był „fajny”.
Wiem, że w końcu spoważnieję, bo żarty nie dają pokoju...jednym słowem doznajemy rozdarcia w naszej duszy. Najgorsze jest to, że takie dusze sprawiają ból Panu Jezusowi…
APeeL