Jadąc do kościoła dziękowałem Bogu za obudzenie na czas, ponieważ siedziałem w nocy oraz  za pomoc w zapisie wczorajszego świadectwa wiary. Jakby na znak z nieba siostra zaśpiewała "Abba Ojcze"!

     Później uwagę przykuły wszystkie słowa kapłana odprawiającego Mszę świętą o Stwórcy, który teraz w mojej sercu jest na pierwszym miejscu...jakby przysłonięty przez Pana Jezusa.   

       Na ten czas prorok Jeremiasz powie ode mnie (Jr 20,7-9): "Uwiodłeś mnie, Panie (..) Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. (..) Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. (..)."

     Natychmiast wiedziałem, że jest to intencja modlitewna tego dnia, ponieważ znam ból ówczesnego proroka, a mnie jest łatwiej, ponieważ to, co było zapowiadane spełniło się. Każdy mający podobną łaskę ma pragnienie mówienia tylko o Bogu Ojcu w Trójcy Jedynym.

     Z tego powodu staje się "nawiedzonym", bo gada wciąż o tym samym, a w rezultacie "żyje w świecie nierealnym i brak mu krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć" (wg specjalistów-ateistów z psychiatrii).

     Wrócił napad na mnie przez własny samorząd lekarski z zaparciem się wrogów naszej wiary i krzyża Pana Jezusa (15 lat) oraz wczorajszy błagalny list do pełnomocnik ds. zdrowia lekarzy...o spotkanie i "badanie".

    Zaznaczyłem, że mam wielką łaskę wiary, którą wstrząsająco opisał w internecie "Eliasz" z pisma "Idziemy" (jest na witrynie w informacji o mnie). Takie spotkanie to trudny problem, bo pani doktór pisze pięknie o psychoterapii cytując opinie nawet filozofów (mądrość ludzka)...w tym Freuda.

                                                              Freud

    Oto kolega św. pamięci Sigmund Freud  (23.05.1856 - 23.09.1939) lekarz austriacki żydowskiego pochodzenia, neurolog, psychoanalityk. Nie wiem jaki wpływ na jego "wymysły" miało palenie cygar...jak przez Jerzego Urbacha (nieświętej pamięci), ale fakt jest faktem, że szkodził sobie...

     Życie duchowe to "skomplikowany świat wewnętrzny" z trójpodziałem: pierwotne instynkty, racjonalne myślenie i uwewnętrznione standardy moralne. Ja jestem "nawiedzony", a jego zamęt myślowy wyraża grafika na licencji "Pulsu" (pisma mojej OIL w W-wie)...

                                             Zamęt myślowy Puls

     Psalmista wołał (Ps 63,2-6.8-9): "Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza (..) Będę Cię wielbił przez całe me życie i wzniosę ręce w imię Twoje."

     Mój profesor św. Paweł jako mistyk mistyków też ma "ciężki" język (Rz 12,1-2): "Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe."

   Natomiast Pan Jezus wskaże Piotrowi (Ewangelia: Mt 16,21-27): "Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie."

     Nie zrozumiemy niczego patrząc po ludzku. Jeżeli nie masz łaski wiary spróbuj unieść się nad światem widzialnym...nawet poza kosmos, a bliżej zajrzyj do swojej duszy, która jest cząstką naszego Deus Abba. Zaraz zacznie się głupia dyskusja z zapytaniem: kto stworzył Boga z sianiem zwątpienia, bo gdyby był to nie pozwoliłby na okropności dziejące się wokół!

     Wszystko zakończyła pieśń: "My chcemy Boga". Później przez chwilkę będę rozmawiał z misjonarzem o walce wewnętrznej (pomiędzy duszą i ciałem), ponieważ w kazaniu mówił jak psycholog (o sile woli). Nawet nie wspominał o Eucharystii, a ja - na dowód otrzymanej właśnie mocy - stwierdziłem, że zjednany z Duchowym Ciałem Pana Jezusa mogę w tej chwilce oddać życie za wiarę...

                                                                                                                          APeeL