Drukuj
Odsłony: 35

    Dzisiaj będzie posiedzenie nowego Sejmu RP oraz Senatu z bardzo ważnym głosowaniem dotyczącym marszałka. Czy wiesz jak poświęciłem się mojej ojczyźnie? Na mojej stronie - dużo wcześniej - przed wyborami prosiłem, aby nie głosowano na kol. Konstantego Radziwiłła, fałszywego katolika, który stanął po stronie lekarza psychiatry demolującego miejsce z poświęconym krzyżem.

    Wówczas miałem tysiące wejść na stronę i nie wiedziałem, że na jego miejsce trafi Michał Kamiński ("Misiek"), który teraz naucza w szaliczku (w TVN)! Wskazuje, że nie wolno zdradzić podczas głosowania na marszałka Senatu RP (sam zmieniał partie jak rękawiczki).

    Wskazywałem katolikom na grzech, bo kolega zaocznie uznał, że moja wiara w Boga (mistyka) to choroba (psychoza). Wejdź; PSYCHOZA - przyczyny, objawy i leczenie. Tam, dwa lata temu dałem komentarz

   << 99% kolegów psychiatrów to ateiści, którzy traktują nas jako jedność psycho-fizyczną bez duchowej (zwierzęta na dwóch nogach). Z powodu opętania ważniaka-psychiatry straciłem prawo wykonywania zawodu lekarza. Stanąłem w obronie krzyża i naszej wiary (wejdź Ex Kaszubski Krzyż Psychiatra)...kolega ściął ten najświętszy znak na ziemi.

   Wszystkie jego wyczyny wymazali w internecie i stał się ofiarą, bo Kaszubi postawili nowy krzyż. Moją wiarę (mistyka eucharystyczna) potraktowano jako psychozę, bo Tam Nic Nie Ma. Zobacz kołtuństwo duchowe. Psychiatrzy byli hołubieni przez bolszewików, bo "wrogów ludu" wsadzali do psychuszek.

   Nikt nie stanął w mojej obronie. Zdziwisz się, ale ateista Bartosz Arłukowicz od razu przesłał sprawę do sadu, gdzie mnie nie wezwani i oszukano. Nie wierzysz. Zadzwoń do do NIL i OIL w W-wie: ja w sprawie tego lekarza od krzyża>>.

    Pomyśl jak trzeba być podłym człowiekiem, lekarzem chorym na władzę, zaprzedanym Judaszem, aby skrzywdzić wiernego Panu Jezusowi, dającego świadectwo wiary i stanąć po stronie opętanego psychiatry.

    Ponadto przez 10 lat nie wykrztusić z siebie słowa; przepraszam! Dodatkowo w tym czasie nauczać etyki lekarskiej, występować w TV Trwam, a nawet założyć Kółko Lekarzy Katolickich w samorządzie.

    Od Ołtarza św. popłyną słowa z Księgi Mądrości (Mdr 2, 23-3,9), że Bóg Ojciec stworzył nas do życia wiecznego, a ja dodam, że czeka na nas - po krótkiej rozłące - jaką jest nas pobyt w ciele. Nie wiem kiedy powstała ta księga, ale jest to przekaz od Boga Ojca (Prawda w kilku zdaniach);

- dusze sprawiedliwych są w ręku Boga

- nie dosięgnie ich męka w sensie wiecznej

- głupim wydaja się, że śmierć to nieszczęście z naszym unicestwieniem

- cóż oznacza obecne skarcenie, a nawet kaźń, gdy przed nami są wieczne i wielkie dobra 

- w dniu nawiedzenia zajaśniejemy i rozbiegniemy się jak iskry na ściernisku...

    Ja wiem o tym z łaski wiary...chyba tak samo było wówczas, bo Ten Sam Bóg Był, Jest i Będzie! Po Eucharystii szybko wróciłem do domu...na głosowanie w Senacie RP. 

    Apelując w sprawie Konstantego Radziwiłła nie wiedziałem, że zarazem zostanie skrzywdzony marszałek Stanisław Karczewski, który też stanął po stronie anty krzyżowca. Kolega też nie przeszedł i będzie musiał opuścić reprezentacyjną willę.

    Na jednym ze spotkań (reprezentował mój rejon) wręczyłem mu płytę ze zdjęciem powalonego krzyża i mojego, który postawiłem. Nie potrafię edytować zdjęć, bo wówczas zobaczyłbyś, co uczynili koledzy, lekarze udający wierzących. Zobacz zarazem jakie są drogi Pana...

                                                                                                                               APeeL

 

Aktualnie przepisane...

10.11.1997(p) ZA TYCH, KTÓRZY UMIŁOWALI MOJĄ OJCZYZNĘ

    O 4:00 padłem na kolana, bo dzisiaj skończyłem 54 lata. Przepłynęły obrazy świństw, które czyniłem w moim życiu. Zacząłem wołać; "Tato! Tato! Tatusiu! proszę przebacz! Wymaż moje złe myśli, słowa i uczynki."

   W śnie ujrzałem pożar, który później spotkam podczas wyjazdu karetką oraz pędząca na sygnałach straż pożarną i małą pajęczynę z pająkiem (symbol pułapki).

  Zrywa budzik, a w sercu złość na żonę, która wczoraj nie odzywała się. Jadę na Mszę św. i płaczę z wołaniem; "Mamo, Mamusiu! Bądź ze mną w mojej słabości...przyjdź z Synem Twoim, Zbawicielem. Bądź przy mojej śmierci".

    Popłynie kojąca modlitwa "Anioł Pański", gdzie jest wołanie "Pod Twoją obronę", a ja zawsze dodaję zawołanie z pieśni; "Pod Twą obronę, Ojcze na Niebie".

   Spotkane babuszki poprosiłem, aby żyły według Woli Boga Ojca, każdy dzień życia ofiarowały wg odczytywanych intencji modlitewnych, nie wołały tylko w swoich sprawach, bo tego chce Szatan!

   Płyną zawołania z mojej modlitwy, a ból zalewa serce, bo Pan Jezus oddał Swoje życie, Zmartwychwstał i otworzył Królestwo Boże. Łzy płynęły po twarzy, bo napłynęło nawrócenie mordercy (w celi śmierci): "Za 5 godzin ujrzę Pana Jezusa".

    Z duszy wyrwał się krzyk; "Jezu! Och! Jezu! Jezu! jak ci to wszystko przekazać, nie wiedziałem że dzisiaj - w dniu moich urodzin - zostanę zaatakowany przez Szatana, że spotka mnie tak ciężki dzień. Pośpiech zaczął się od śniadania, a w przychodni będzie nawał pacjentów z późniejszym dyżurem w pogotowiu! Żegnamy się z żoną, przytuleni, nie potrzebne są już żadne słowa...

   W pogotowiu trafię na bałagan, ponieważ trwało malowanie, a właśnie napada na mnie pijany z urazem oka. W pośpiechu wzywają na daleki wyjazd do babci z wczorajszym złamaniem ręki. Nie powinni tego przyjąć, bo ręki nie wozimy.

   Po drodze zbytecznie (od złego) kłócę się z kierowcą w sprawie nowego rządu. Właśnie płynie wystąpienie premiera, który swoje wystąpienie kończy słowami; "Tak mi dopomóż Bóg".

  Znowu nawał pośpiech i daleki wyjazd do chorej, której nie było w domu, bo rodzina ją zabrała, a nie odwołali wezwania. Tak działa Szatan, ale prosiłem Mateczkę, aby była ze mną w mojej słabości i ucisku.

   W tym stanie serce zalewała miłość do wszystkich, a szczególnie do tych, dla których ojczyzna ziemska jest namiastką Ojczyzny Niebieskiej. Towarzysze kochali ZSRR, a teraz Unię Europejską. Ja kocham to miejsce, które na świecie dał nam Stwórca (urodzenia, studiowania oraz poznania żony).

    O 15:00 popłynie przerywana koronka do Miłosierdzia Bożego. W tym czasie miałem daleki wyjazd, ale zapomniałem zabrać różaniec. Z radia poseł Stefan Niesiołowski będzie mówił o zbrodniczym bolszewizmie, popłynie polemika, a właściwie śmiertelny bój.

   Podczas transmisji z Sejmu RP łatwo jest - ze Światłem Boga Ojca - odróżnić prawdę od fałszu. Serce zalewał straszliwy ból, a właśnie w mojej modlitwie wypadła; "Św. Agonia Pana Jezusa". Łatwo widzisz kochających ojczyznę i kochających władzę. Wielu prawych weszło do sejmu, a w wielu domach trwa smutek, ponieważ trzeba będzie oddać władzę i odpowiedzieć za uciskanie braci (lustracja).

   Do premiera Jerzego Buzka podbiegła córka i ucałowała go...moje oczy zalały, bo to było najpiękniejsze podziękowanie. Później Pan dał pokój do samego rana, a - po przebudzeniu o drugiej w nocy - słuchałem relacji rozmów na żywo o tych, którzy ginęli za moją ojczyznę.

   Napłynęła tułaczka wojenna teścia oraz odpowiedzialność takich do trzeciego pokolenia. Jego córka, a moja żona nie mogła otrzymać pracy jako nauczycielka, bo nie wystarczyło mieć odpowiedniego wykształcenia. W tym czasie żona sekretarza partii trzy razy zaczynała studia, aby nie dopuścić żony do pobliskiej szkoły. Dzisiaj b. towarzysz sekretarz ma biznes (bar pod chmurkę, specjalnie wybudowany).

    Z "Prawdziwego życia w Bogu" popłynie podziękowanie za wszystko, padłem na kolana, a właśnie z radia padną słowa o ojczyźnie oraz pieśń żołnierska wywołująca łzy w oczach; "My Czwarta Brygada". Bardzo kochałem żołnierzy za to, że stoją na straży bezpieczeństwa, służyłem im w jednostce wojskowej i za to zostałem uznany za szpiega...

                                                                                                                         APeeL

 

09.11.1993(w) ZA STARUSZKÓW BOJĄCYCH SIĘ ŚMIERCI

   Wieczorne popijanie skończyłem o 2.00 i zmorzony szedłem spać..w akompaniamencie krzyków żony, która właśnie obudziła się!

    Zerwany do pracy byłem "chory", ale miałem szczęście, ponieważ dzisiaj pracuję tylko w pogotowiu (można drzemać w karetce)...dodatkowo będzie spokój i poratowało mnie zabrane piwo. Szatan, pełen złośliwości, bo miał dostęp do mojego losu mówił wprost; "nie może stary zdechnąć"...naprawdę tak odebrałem i nie był to żaden omam.

    Teraz, gdy miałem to przepisać (12.11.2019) zmarnowałem godzinę, bo oszukał mnie, że ta intencja wymaga konwertowania, zepsułem przy okazji tytuły folderów tracąc czas (naciśniesz i przesuniesz "edytowane" na "dziennik duchowy"). 

   Na ten moment żona czyta mi fragment z książki "Ostatnie wołanie Maryi" ks. Piotra Glasa (wyd. Esprit) o atakach Szatana na tych, którzy dążą do Boga lub mają kult Matki Bożej. Ja znam to od początku nawrócenie i możesz o tym przeczytać w moim dzienniku.

    Zarazem przestrzegam każdego, który chce drgnąć w kierunku wiary prawdziwej (tylko katolickiej)...w swojej słabości zostanie uderzony z mocą. Ojciec Pio był nawet bity przez Bestię...

   Wyjazd do biedaka, a dzisiaj w różańcu Pana Jezusa wypada zawołanie; "Pan Jezus wszystko oddał biednym, wszystko im darował". Na skierowaniu do szpitala zaznaczyłem, że "pacjent jest z wielkiej biedy", ale powiedziano mu, że to nie jest hotel. Zważ, że miał ciężką rwę kulszową i poruszał się z wielkim bólem. Przyniosłem mu zupę mleczną z kuchni oraz chleb.

   Wyczuwam, że dzisiejsze wołania modlitewne będzie dotyczyło "staruszków bojących się śmierci", a z mojej praktyki jest takich większość! Bardzo przykry jest fakt, że dotyczy także katolików, których czeka powrót do Boga Ojca, a nie chcą tego!

    Właśnie trafiłem do takiego małżeństwa i to tuż przed koronką do Miłosierdzia Bożego. Mąż chorej błagał, abym im pomógł. Nad babcią wisiał piękny obraz Matki Bożej z Sercem w koronie, a nad łóżkiem dziadka Pan Jezus z Najświętszym Sercem...to było wyraźne potwierdzenie dzisiejszej intencji!

    Babcia boi się śmierci...czyli szpitala! Wielu w takich wypadkach boi się Sakramentu Namaszczenia Chorych...wielkiej łaski traktowanej jako Ostatnie Namaszczenie przed śmiercią! Podjechałem pod Krzyż Pana Jezusa i zapaliłem dwie lampki "imieninowe".

    Deszcz, zimno, nieprzyjemne, a dodatkowo dalej okropnie się czuję ("kac"), a nie mogłem napić się, bo czekają na mnie modlitwy. Zalewała mnie senność, słabość, nudności i wymioty żółciowe. Jakże człowiek jest głupi, bo to igranie ze zdrowiem.

   Na ten czas syn powiedział do mnie; umierasz staruszkuNic nie odpowiedziałem, ale wewnątrz uśmiechnąłem się, ponieważ to potwierdziło moją intencję modlitewną. Cały dzień nic nie jadłem, a dopiero późnym wieczorem zakończyłem modlitwy. Wstydzę się i nawet nie dziękuję za ten dzień, który przeżyłem w prowadzeniu przez Złego...

                                                                                                                                  APeeL